Już jutro (12.07) na terenie warszawskich wyścigów odbędzie się pierwsza odsłona pierwszego od dawna stricte polskiego festiwalu muzycznego. I to hip-hopowego festiwalu.
Dlatego postanowiliśmy wyszczególnić trzy powody, które powinny was przekonać do pojawienia się na Służewcu.
1. Warszawa potrzebuje festiwalu, a Polska docenienia polskich projektów
Festiwali u nas co nie miara, ale i tak każdy jest oparty na tym samym pomyśle. Zabukujmy wielką zagraniczną gwiazdę, trochę mniejszych zagranicznych artystów, a resztę line-upu zapełnimy Polakami za pół ceny. The Wall patrzy na to całkiem inaczej. Tutaj to polscy raperzy są headlinerami i to dla rodzimej muzyki trzeba pojawić się, aby pomachać łapami i pokiwać głową. Wiemy, że hip-hop to inny świat. Fani rapu od zawsze mogli poszczycić się najwierniejszym wspieraniem swojej sceny, ale i tak trzeba przyklasnąć, że organizatorzy mieli jaja, aby nie próbować zabukować Taliba Kweliego czy innego DMXa, aby tylko przekonać kilka osób więcej do kupienia biletów.
2. Pocoverują “Skandal”
Połowa line-upu została zabukowana w jednym celu – aby złożyć hołd jednej z najważniejszych płyt w polskim rapie – “Skandalowi” Molesty. Od północy przez godzinę, MC wśród których można wymienić choćby Numera Raza, Pono, Sokoła, Eldo czy Dioxa, będą nawijali pod nowe aranżację debiutu Molesty przygotowane przez Night Marks Electric Trio.
3. Bo muzyka to nie wszystko
W trakcie The Wall będziecie mogli nie tylko skakać w rytm bitu głównych gwiazd – młodzi reprezentaci labeli przygotują dla fanów, krótkie showcase’y. Między koncertami będzie okazja skoczyć na Street Market i obłowić się w winyle, ciuchy i gadżety. A wszystko będziecie robić napawając oczy Grafitti Jamem, który będzie się odbywał w trakcie festiwalu.
