Wiosna ma dla mnie smak jednego warzywa. Tak ważnego, że nie warto przez ten czas oglądać się na inne. I tak ulotnego, że kiedy ma swój czas, grzech nie korzystać z niego na okrągło.
Wizytówką wiosny, jej kwintesencją i jedynym aktorem na wiosennej scenie są szparagi. Żeby w stu procentach wykorzystać szparagowy potencjał, upewnij się, że wiesz, z czym właściwie masz do czynienia. Zdarza się, że najwięksi miłośnicy nie zdają sobie sprawy, iż białe i zielone szparagi to pędy dokładnie tej samej rośliny, a nie różne gatunki.
Kolor zależy wyłącznie od sposobu uprawy. Zielone dojrzewają w pełnym słońcu, a białe do samego końca rosną pod ziemią, przez co nie wytwarza się w nich odpowiedzialny za zieloną barwę chlorofil. Ich wartości odżywcze nie różnią się znacząco, jedne i drugie szparagi pełne są minerałów, witaminy C, kwasu foliowego i błonnika. Białe tracą niestety część dobroczynnych składników przy obieraniu z twardej skórki, której zielone są pozbawione. Wybierając na bazarku pęczek szparagów, od razu spójrz na spód ich łodyg. Nie mogą być wysuszone ani spleśniałe. Brzydkie końcówki oznaczają, że szparagi są nieświeże i zostało w nich niewiele wartości odżywczych i smaku. W drugiej kolejności oceń powierzchnię – powinna być jędrna, soczysta i gładka, a w przypadku zielonych mieć zdrowy, nasycony kolor. Grubość pędów nie ma wpływu na ich jakość, choć ja wybieram zawsze te najcieńsze.
W szparagach najbardziej lubię to, że odnajdują się w każdych, skrajnie różnych okolicznościach. Z jednej strony smakują tak, że obronią się sauté – z oliwą, solą i kawałkiem chleba, a w wersji deluxe dodatkowo z jajkiem. Przygotowanie takiego posiłku zajmuje 15 minut, z wycieczką do warzywniaka włącznie. Z drugiej strony ich smak zasługuje na czas i specjalne traktowanie – na przykład lepienie domowego makaronu, ucieranie buraków na purée i własnoręczne marynowanie oliwek. W tym przypadku pracy jest znacznie więcej, ale efekt końcowy jest warty każdego poświęcenia. Wybierając się następnym razem do warzywniaka, kup od razu kilka pęczków, żeby móc uhonorować szparagi na oba sposoby, póki jeszcze trwa ich czas.
Tekst i foto: Medyńska Marianna
Przepisy autorki ze szparagami w roli głównej: tutaj


