Śmiercionośna broń Tesli

W instytucie imienia Nikoli Tesli badane jest tajemnicze urządzenie tego genialnego wynalazcy, sowieccy szpiedzy opanowują urzędy, w gabinecie pewien notabl snuje polityczne dywagacje o światowym bezpieczeństwie, a przeciętne małżeństwo stawia czoło wyzwaniom codzienności. „A niech cię, Tesla!” to ciekawy, eksperymentalny – choć nie do końca udany – komiks Jacka Świdzińskiego, znanego z kontrowersyjnego wydawnictwa o powstaniu warszawskim. Autor prowadzi narrację na czterech płaszczyznach, co zaznacza odpowiednią liczbą kropek na brzegu kartek. Te pozornie niezwiązane ze sobą historie zaplatają się jednak w sensowną całość. Używając minimum środków, Świdziński osiąga maksimum efektów.

Każdy z głównych wątków jest odbiciem rzeczywistości, którą autor jednocześnie wyszydza i afirmuje. Demaskowanie sowieckich agentów, kreślenie geopolitycznych prognoz, wyścig zbrojeń i tajemne projekty wojskowe to nie tylko część polskiej rzeczywistości – rzeczywistości, w której dla zwykłego człowieka ważniejsza często okazuje się to, czy klatka schodowa w bloku jest czysta. Zakończenie sugeruje jednak, że to właśnie przeciętnego człowieka najbardziej dotykają wydarzenia, o których on nawet nie wie lub są one dla niego zbyt abstrakcyjne i odległe.

#Rysunki Świdzińskiego są minimalistyczne i bardzo uproszczone. Na pierwszy rzut oka przypominają dzieła z ostatniej strony szkolnego zeszytu. Autor do tego stopnia zredukował grafikę, że tła pojawiają się praktycznie tylko wtedy, gdy są elementem fabuły. Rysunki te są jednak wystarczająco czytelne i ekspresywne, żeby opowiedzieć nimi historię. Niestety, każdy wątek napisany jest w tym samym, dość monotonnym rytmie, przez co fabuła nie tylko nie porywa, ale wręcz potrafi uśpić. Efekt ten wzmacniają pozbawione dynamiki, przegadane i rozciągnięte czasem ponad miarę sceny. Mimo to „A niech cię, Tesla!” to i tak jeden z najciekawszych polskich #komiksów tego roku.

A niech cię, Tesla!
Jacek Świdziński
Kultura Gniewu

Dodaj komentarz

-->