Recenzja płyty: The Last Shadow Puppets, „Everything You’ve Come To Expect”

„Everything You’ve Come To Expect” Sonic Records

Ciekawscy i ciekawi

Trochę to trwało. Wielu fanów pewnie straciło już nadzieję, że drugi album The Last Shadow Puppets ujrzy światło dziennie. Pierwsze nieśmiałe zapowiedzi kontynuacji znakomitego longplaya „The Age of the Understatement” pojawiły się jeszcze w zamierzchłym 2009 r. Miłośników grupy z hibernacji wybudził nieoczekiwanie w styczniu tego roku singiel „Bad Habits”. Ta doskonała, skrząca się od ciekawych pomysłów piosenka – podobnie jak pozostałe single pilotujące album – pozwala mieć nadzieję, że The Last Shadow Puppets nie zatracili nic ze swojego charakterystycznego stylu, który zapewnił im sukces, ale jednocześnie nie boją się wyjść ze strefy komfortu i bacznie nadstawiają ucha na nowe trendy. „Everything You’ve Come To Expect” to płyta bardzo równa, bez ewidentnych hitów, ale i bez wypełniaczy. Turner i Kane brzmią szczerze, ich fascynacja retroklimatami sprawia wrażenie autentycznej.

Całość jest świetna, momentami bardziej przekonująca niż elektryzujący debiut, a dla niżej podpisanego ciekawsza nawet niż ostatnie (znakomite przecież) dokonania Arctic Monkeys. Koncert The Last Shadow Puppets na tegorocznym Open’erze będzie z pewnością jednym z highlightów festiwalu. Tak jak nagrana przez grupę piosenka do kolejnego Bonda może się okazać najciekawszym aspektem filmu.

The Last Shadow Puppets
„Everything You’ve Come To Expect”
Sonic Records

44 komentarze

Dodaj komentarz

-->