Krok w blask reflektorów

basecamp akademik

Weronika Owczarz studiuje na pierwszym roku choreografię i techniki tańca na Akademii Muzycznej. Wybrała łódzką uczelnię chociaż dostała się też na studia za granicę.

Weronika tańczy od dziecka. Zaczęła jeszcze w przedszkolu. Pierwszy był balet. Potem zajęcia teatralne we Wrocławskim Teatrze Lalek, musicalowe w Młodzieżowej Akademii Musicalowej. Występowała na różnych scenach w Polsce i za granicą. – W pewnym momencie stwierdziłam, że ze wszystkich sztuk scenicznych, których próbowałam, to taniec interesuje mnie najbardziej – opowiada Weronika. Zaczęła więc chodzić na zajęcia do Fundacji Muzycznego Teatru Capitol, by po trzech latach przenieść się do Wrocławskiej Akademii Tańca. Tańczyła hip hip, jazz, taniec współczesny, próbowała sił w teatrze tańca. Kiedy przyszedł czas na wybór studiów – złożyła papiery na kilka uczelni – także poza Polską. Zdała celująco. – Pomogły mi wszystkie moje doświadczenia. Dzięki temu, że próbowałam wielu różnych dziedzin łatwiej mi pokazywać na scenie emocje, pokazywać, to, o co chodzi choreografom – przyznaje.

basecamp łódź

Cóż z tego – jesienią pandemia uderzyła ponownie. Świat pozamykał się na nowo. Weronika stwierdziła, że w takiej sytuacji nie ma sensu studiować daleko od domu. Złożyła więc papiery na łódzką Akademię Muzyczną. Wydział choreografii tej uczelni to uznany w środowisku kierunek, w dodatku dwa lata wyżej studiowała tu jej koleżanka, z którą przetańczyła wiele godzin na treningach we Wrocławiu. Wiedziała, że warto. Łatwo jednak nie było. W jesiennej rekrutacji na 100 osób chętnych dostały się trzy. Na szczęście Weronika była wśród nich.

basecamp

Na tym jednak nie skończyły się jej perypetie. Bo kiedy przyjechała do Łodzi w poszukiwaniu lokum – załamała się. – Odwiedzałam z rodzicami różne kamienice, mieszkania, pokoje. Powiem szczerze – przeraziłam się, że miałabym mieszkać tu sama. Wróciłam z tej wyprawy do domu i powiedziałam, że rezygnuję. Trudno – zostaję we Wrocławiu, będę studiować coś innego, w Łodzi będę się źle czuła. Byłam przygnębiona – opowiada.

Ale marzenia o tańcu były silniejsze. Dzień przed rozpoczęciem roku akademickiego Weronika podjęła decyzję – wraca do Łodzi. I wtedy znalazła Base Camp. Kompleks eleganckich, prywatnych akademików. – W momencie, kiedy weszłam do środka, poczułam się bezpiecznie i pomyślałam, że to jednak może się udać. Zobaczyłam ludzi w moim wieku, na wejściu ochronę, ładne wnętrza. Spodobało mi się. – wspomina Weronika.

basecamp akademik

W BaseCamp mieszka od października. Ma swój prywatny pokój, ale chętnie korzysta ze wspólnych przestrzeni. – Podoba mi się to, że jak mam ochotę na spotkanie z ludźmi, wystarczy że wyjdę z pokoju. Kontakty towarzyskie są tutaj bardzo naturalne – kiedy siedzę i uczę się w części wspólnej zawsze mogę podejść do kogoś i np. poprosić o pomoc, czy o coś zapytać. Inni robią tak samo. Ostatnio pomagałam dziewczynom ze Szwecji w zadaniach domowych. Jesteśmy tu taką trochę większą rodziną – śmieje się Weronika. Ceni to, ze zawsze z kłopotem może zwrócić się do obsługi i ma pewność, że jej pomogą. Lubi to, że w BaseCamp ciągle coś się dzieje – a to zajęcia z jogi, a to tydzień zdrowego żywienia i owocowe prezenty dla mieszkańców. – Tu się nie tylko mieszka – twierdzi – tutaj jest się częścią społeczności. Szybko też znalazła towarzystwo, zaprzyjaźniła się z sąsiadką z Białorusi, która ma pokój obok. Dziewczyny organizują sobie wieczorki filmowe, jak tylko mają trochę wolnego czasu.
Tego jednak nie jest za dużo, bo studia na Akademii Muzycznej są wymagające. Rano Weronika ma wykłady online. Potem pakuje się i pędzi na treningi. Kończy je po 17.00 i często ma potem jeszcze dodatkowe wykłady. W dodatku pomaga znajomym z trzeciego roku, którzy muszą na zaliczenie zajęć przygotować przygotować etiudę taneczną z większą grupą osób.

basecamp akademik

Weronika ma ambitne plany na przyszłość. W kolejnym roku szykuje się na roczne studia w Szwecji. Nie ma co mówić – lubi wyzwania: – Lubię się sprawdzać. Każdy egzamin, to próba, podczas której dowiaduję się czegoś o sobie – czasami okazuje się, że potrafię więcej niż mi się wydaje. Oczywiści towarzysza temu nerwy, ale stres związany ze spełnianiem marzeń jest dla mnie mobilizujący. Tuz prze wejściem na scenę jestem cała w nerwach. Ale jak tylko zrobię krok w kierunku sceny nerwy opadają, jestem skoncentrowana i pokazuję na co mnie stać.

-->