Kari – córeczka tatusia

#Kari
„Wounds and Bruises”
Parlophone Music Poland
A!A!A!

„Daddy Says I’m Special”, debiutancki album pochodzącej ze Świnoujścia artystki, był niezwykle udanym pomostem między światami niezależnego popu i muzyki elektronicznej. #Płyta spotkała się tylko z pochwałami publiczności, lecz także z uznaniem krytyków. Została również nominowana do Fryderyków w kategorii debiut roku. Dwa lata później #Kari powraca z drugą płytą i powiedzmy to od razu – równie udaną. Zaskoczeń tu nie ma. Porównania do #Feist, #LykkeLi czy Elizabeth Fraser i tym razem są jak najbardziej na miejscu. Kogo wcześniej zauroczył aksamitny głos Kari, ten od razu poczuje się jak w domu. Delikatne, rozmarzone kompozycje snują się na tle minimalistycznych elektronicznych podkładów (za produkcję odpowiada Brytyjczyk #JonHeadley – lider zespołu Modo Stare).

Gdyby krążek trwał jakieś 20 minut dłużej, byłby pewnie nużący, jednak przez 40 minut trwania #płyty ani na moment nie mamy ochoty zrobić sobie przerwy. To niezwykle równy #album, trudno wskazać numer, który wyraźnie odstawałby (w którąkolwiek stronę) od reszty. Tak przynajmniej sądziłem do momentu, gdy dotarłem do ostatniej piosenki. #Eliah to oniryczne cudeńko, budzące natychmiastowe skojarzenia z Lisą Gerrard i soundtrackiem do „Gladiatora”, momentalnie stało się moim ulubionym fragmentem całości.

 

Jeśli chcesz zdobyć jedną z pięciu płyt #kariamirian napisz do nas maila i odpowiedz na pytanie: Dlaczego to właśnie ty powinieneś dostać płytę?

Daj nam suba na naszym google plus i wyślij do nas dpowiedź wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem (w Polsce), na który mamy wysłać nagrodę, prześlijcie mailem na adres facebook@aktivist.pl, wpisując w tytule wiadomości #kariamirian.

Termin nadsyłania odpowiedzi #02.02, godziny 23:59.

Dodaj komentarz

-->