Bać się dobrze – 8 najciekawszych horrorów sezonu

Festiwale nie doceniają horrorów. Zapatrzeni w arthousr organizatorzy często uznają ten gatunek za coś gorszego. Dystrybutorzy też nas nie rozpieszczają. Serwują kolejne części wyeksploatowanych serii, omijając to, co mniej głośne, brutalne i krwawe, ale za to oryginalne i zaskakujące. W tym roku Netia Off Camera naprawia ten błąd. W sekcji „Strach się bać” zobaczymy 8 horrorów, które nie tylko dobrze straszą, ale też dobrze bawią i przekraczają granice gatunku.

GORE W STYLU PUNK

„Green Room”
reż. Jeremy Saulnier

Punk, naziści i rasowy gore. Nad takim miszmaszem w jednym filmie niewielu doświadczonych reżyserów umiałoby zapanować, ale Jeremy Saulnier jest jednym z najbardziej obiecujących młodych twórców zza oceanu. W debiutanckim „Blue Ruin” zmusza bezdomnego nieudacznika do chwycenia za broń i wymierzenia kary oprawcy z przeszłości. Natomiast w swoim drugim filmie rzuca grupę anarchistów na pożarcie amerykańskim neonazistom. Motyw przewodni okazuje się podobny – przeciętni ludzie w nieprzeciętnych okolicznościach stawiają czoło nieprzeciętnie uzbrojonym gangsterom. Główni bohateorowie, Pat, Sam, Reece i Tiger, to członkowie punkowego zespołu The Ain’t Rights. Sukces raczej nie jest w ich zasięgu – występują w lokalnych barach. Kiedy dostają zaproszenie na kolejny koncert, mają nadzieję, że los się do nich w końcu uśmiechnął. Reżyser szybko wyprowadza ich z błędu. Najgorsze jest nie to, że wystąpią w mordowni na całkowitym odludziu, w samym sercu lasu. Ani to, że mają grać przed tłumem skinheadów, którym punk rock nie w głowie. Po feralnym gigu członkowie zespołu staną się świadkami zabójstwa, a następnie zostaną uwięzieni w tytułowym zielonym pokoju. Ot, „Cube” z naziolami zamiast zagadek. Są tu zarówno elementy psychologicznej gry rodem z klasycznego thrillera, jak i radosna siekanina spod znaku kina gore. Jest też świetny Patrick Stewart (sławetny kapitan Picard ze „Star Treka”). Aktor znany z ról statecznych mentorów odsłania w „Green Roomie” swoje mroczne oblicze, wcielając się w postać psychopatycznego właściciela klubu.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Kino Kijów.Centrum
02.05, 20.30
Kino pod Baranami – Sala Czerwona
07.05, 20.40


 

GROZA DORASTANIA

„Upadające”
reż. Carol Morley

Brytyjska reżyserka rozumie eksponowanie przemocy nie jest w horrorze najwaźniejsze. By wywołać przerażenie, wystarczą aura tajemniczości i niezrozumiałe wydarzenia. I, oczywiście, jedna nie w pełni zrównoważona nastolatka. „Upadające” przenoszą widza w lata 60. do prywatnej szkoły dla dziewcząt na angielskiej prowincji. Uwięzione w sztywnych mundurkach nastolatki wchodzą w trudnym okres dorastania – bardziej od dziewiętnastowiecznej poezji interesują je chłopcy, odkrywają swoją seksualność. W awangardzie cielesnych ekspedycji jest zwłaszcza jasnowłosa lolita Abbie. Pewnego dnia w szkole dochodzi do tragedii – charyzmatyczna nastolatka umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale na tym nie koniec problemów grona pedagogicznego. Po wypadku kolejne dziewczyny zapadają na dziwną chorobę, stan neurotycznego transu, przez który trafiają do szpitala. Carol Morley świadomie odwołuje się do jednego z największych klasyków w historii kina – „Pikniku pod Wiszącą Skała” Petera Weira. Atmosferę niepokoju buduje za pomocą stylowych zdjęć i nastrojowej ścieżki dźwiękowej. Piosenki wokalistki stanowią zmysłowy komentarz do perypetii bohaterek, które z jednej strony mierzą się z buzującymi hormonami, a z drugiej – z obyczajowym gorsetem konserwatywnej Anglii. Choć historia nie budzi grozy, której pewnie spodziewaliby się widzowie współczesnych horrorów, to „Upadające” są stylowym ukłonem dla kina lat 70.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Kijów.Centrum – Studio
04.05, 11.00
kino Agrafka
07.05, 20.00


 

NAUCZYCIEL DO ZJEDZENIA

„Cooties”
reż. Cary Murnion, Jonathan Milott

Szkoła to jedno z filmowych miejsc akcji, które horror najbardziej oswoił. Z sztywnej Anglii lat 60. w „Cooties” przenosimy się w czasy współczesne, do Stanów Zjednoczonych. „Tak się kończy bezstresowe wychowanie”, prawdopodobnie stwierdzi niejeden konserwatywny widz na napisach końcowych tego komediowego horroru o podstawówce opanowanej przez krwiożercze nastolatki. Reszta zaś będzie się po prostu dobrze bawić. Zaczyna się niewinnie. Autor powieści grozy wraca do rodzinnego miasteczka, by objąć niezbyt atrakcyjną posadę nauczyciela w szkole. Od razu wpada na dawną miłość z młodzieńczych lat i trzódkę przyspawanych do iPhone’ów dzieciaków, którzy z rodzicami częściej żegnają się za pomocą wdzięcznego „spieprzajcie” niż „na razie”. Wkrótce sprawy przyjmą jeszcze gorszy obrót – w tej szkole zakładaniem nauczycielowi kubła na głowę nikomu się nie zaimponuje, tu się ciało pedagogiczne zjada. Wcielający się w rolę belfra Elijah Wood podobną hekatombę już ma na koncie. W 1998 r. w „Onych” Roberta Rodrigueza stał jednak po drugiej stronie barykady. Jako uczeń liceum stawiał czoło opanowanym przez kosmitów nauczycielom. Twórcy „Cooties”, Cary Murnion i Jonathan Milott, wykorzystują swoją uroczą fabułkę jako pretekst do mnożenia kolejnych zabawnych, kuriozalnych scen. Zapełniają ekran emblematycznymi postaciami z amerykańskich produkcji – jest tu i idealistyczny belfer, i szkolna piękność mająca słabość do nieodpowiednich mężczyzn, i ograniczony wuefista z wąsem. Więcej w „Cooties” jest więc niepoprawnych politycznie żartów i zapadających w pamięć one-linerów niż momentów mrożących krew w żyłach.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Kino Kijów. Centrum
01.05, 21.00
03.05, 21.00
05.05, 21.30


 

SLASHEREM DO PRZESZŁOŚCI

„Ulice strachu”
reż. Jamie Blanks

Niezasłużenie zapomniany horror z lat 90., który po premierze musiał uznać wyższość „Krzyku” Wesa Cravena. Tymczasem jest to solidny slasher z Jaredem Leto i Tarą Reid w rolach głównych. Scenariusz „Ulic strachu” skupia się na miejskich legendach. Ich rolę w życiu społeczeństwa zgłębiają podczas zajęć studenci z amerykańskiego uniwersytetu. Na seminarium poświęconemu wierzeniom ludowym spotykają udająca tajemniczą Natalie, przystojny i udający inteligentnego Paul i udająca zainteresowanie Brenda. Przed zakuwaniem do egzaminów na szczęście ustrzeże ich empatyczny morderca. Uzbrojony w pokaźny topór, ukryty za maską psychopata wprowadzi w życie niezwykle praktyczny plan. Sprzeciwiając się nadmiarowi wiedzy teoretycznej przekazywanej na uniwersytetach, zacznie urzeczywistniać kolejne krwawe scenariusze miejskich legend. Film Blanksa to okazja do nostalgicznej, nieco kampowej podróży do czasów, kiedy twórcy horrorów byli jeszcze przekonani, że broń biała i grupa krzyczących nastolatków (granych przez 30-latków) wystarczy, by publiczność drżała ze strachu.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Małopolski Ogród Sztuki
30.04, 21.00
kino Agrafka
02.05, 21.00


 

HOŁD DLA SLASHERÓW

„Dziewczyny śmierci”
(„The Final Girls”)
reż. Todd Strauss-Schulson

Sidney Prescott w „Krzyku” czy Laurie Strode w „Halloween” – wiele robiły, żeby zginąć, ale scenarzyści postanowili jednak je ocalić. W literaturze fachowej określa się je mianem „final girls”, i to właśnie do tego terminu nawiązuje angielski tytuł filmu Straussa-Schulsona. Pastiszowy horror Amerykanina jest hołdem dla wszystkich bohaterek slasherów, które uszły z życiem, i tych, które nie miały tyle szczęścia. Główną bohaterką jest tu Max, córka tragicznie zmarłej aktorki, tzw. królowej krzyku występującej w horrorach w latach 80. Wskutek niewyjaśnionego splotu wydarzeń dziewczyna znajdzie się w świecie najpopularniejszego filmu matki. I z nią u boku będzie musiała stawić czoło brutalnemu mordercy, który terroryzuje letni obóz. Klasyczna fabuła horroru z dolnej półki jest dla reżysera punktem wyjścia do zabawy konwencją i odsłonienia mechanizmów działania całego gatunku. Bez obaw, nie jest to powtórka ze „Scary Movie” z idiotycznymi gagami. W przeciwieństwie do mainstreamowej sieczki „Dziewczyny śmierci” swoimi nawiązaniami do klasyki naprawdę bawią.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Kino pod Baranami – Sala Czerwona
30.04, 21.00
01.05, 21.00


 

DUCH HIPSTERÓW

„Lace Crater”
reż. Harrison Atkins

Domek letniskowy w Hamptoms. Grupa zaprzyjaźnionych dwudziestokilkulatków spędza ze sobą czas. Chcą się zrelaksować – prowadzą długie rozmowy, piją, przekomarzają się, zdradzają wstydliwe sekrety. To byłby zwykły leniwy weekend, gdyby nie jedna pochopna decyzja. Brakuje jednego miejsca do spania, więc zamknięta w sobie Ruth będzie musiała spędzić noc w domku gościnnym. Sama. Przed snem dowiaduje się, że według plotek mieszka w nim duch. I faktycznie – dziewczyna nawet nie zmruży oka, a w drzwiach pojawi się w dziwna postać. Okutana w stary płócienny worek, ma najwyraźniej ekologiczny ciągoty i zamiary raczej nietypowe dla strzyg. Chce pogadać. Cierpliwie odpowiada na pytania („Czy duchy robią kupę?”), roztaczając swój zwodniczy urok. Gdy zdejmie kaptur i okaże się, że niczym nie ustępuje Patrickowi Swayze’emu z „Uwierz w ducha”, dziewczyna nie będzie się wahać. Zrzuci piżamkę. Podobny wątek widzieliśmy już kilka lat temu… w „Scary Movie 2”. To tam Tori Spelling w najlepszej roli w swojej karierze spędza upojną noc z duchem, którego zaczyna następnie prześladować. Harrisonowi Atkinsowi, reżyserowi „Lace Crater”, mimo że początek filmu utrzymuje w tonacji komedii obyczajowej spod znaku mumblecore’u, nie chodzi jednak tylko o żarty. W drugiej połowie Amerykanin diametralnie zmienia konwencję – w niepokojącą, gęstą opowieść o kobiecie, która traci kontrolę nad swoim ciałem i życiem. Horror, zrealizowany za małe pieniądze, niekiedy sprawia wrażenie kumpelskiego projektu, ale imponuje realizacyjną sprawnością i umiejętnością manipulowania uwagą i przyzwyczajeniami widza.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
kino Agrafka
29.04, 21.00
01.05, 21.00
04.05, 21.30
Kino pod Baranami – Sala Niebieska
02.05, 21.00


 

LEPSZA ZJAWA

„Czarownica”
reż. Robert Eggers

Film debiutującego za kamerą Eggersa jest dowodem na to, że niedźwiedzie i łowcy bobrzych skórek nie byli największym zagrożeniem w Ameryce Północnej w dobie kolonizacji. Purytańskiej rodzinie z „Czarownicy” Leonardo DiCapro mógłby nie dać rady. Nagrodzony na ostatnim festiwalu Sundance i w Londynie horror ukazuje bogobojną, żyjącą według surowych zasad rodzinę z pięciorgiem dzieci, która w pierwszej połowie XVII próbuje przetrwać w Nowej Anglii. Pewnego dnia bez wieści znika najmłodszy syn Williama i Katherine. O porwanie dziecka posądzana jest czarownica, która miałaby użyć jego krwi w swoich rytuałach. Cień podejrzeń pada też na Thomasin – starszą córkę przyłapaną na rozmowach z kozą. Rodzice obawiają się, że jest narzędziem w rękach szatana. Reżyserowi udało się stworzyć przekonujący portret świata rządzonego przez przesądy i religijne nakazy. Duża w tym zasługa operatora kamery, który za pomocą sugestywnych zdjęć wydobywa niepokojący mrok lasu, i scenografii, wiernie odtwarzającej realia życia siedemnastowiecznych osadników. „Czarownica”, najbardziej ambitny projekt w sekcji „Strach się bać”, subtelnie pokazuje, jak wąska granica dzieli religijność od obsesji, która prowadzi do horroru polowania na czarownice.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Kino Kijów. Centrum
08.05, 21.00


 

METAHORROR

„Fear Itself”
reż. Charlie Lyne

Filmowa podróż Charliego Lyne’a przez historię horroru nie jest klasycznym dokumentem. Nie uświadczymy tu gadających głów, reżyser oszczędza nam też akademickiego wykładu w porządku chronologicznym. „Fear Itself” to fascynujący wideopamiętnik poświęcony pojęciu strachu – jego roli nie tylko w kinie, ale także w samym życiu. Dlaczego lubimy się bać? Co nas przeraża i dlaczego zmienia się to na przestrzeni dekad? Reżyser odsłania maszynerię horroru, bierze pod lupę to, jak w kinie grozy budowana jest dramaturgia i jakie sposoby mają twórcy, by wywołać ciarki wśród widzów. Tej opowieści o lęku, która oscyluje między intymnym zwierzeniem a wnikliwą analizą socjopsychologiczną, towarzyszą emblematyczne sceny z mniej lub bardziej znanych horrorów i thrillerów. Od klasyków Hitchcocka, przez najbardziej cenione tytuły włoskiego giallo, po japońskie historie o duchach. Foundfootage’owa forma przywołuje na myśl „Odyseję filmową” Marca Cousinsa, ale w przeciwieństwie do niego Charlie Lyne nie tylko obejrzał setki tytułów, lecz także może się pochwalić zaskakującymi przemyśleniami. Co ciekawe, „Fear Itself” unika brutalnych scen, a mimo to seansowi towarzyszy ciągłe napięcie.

Pokazy w ramach Netia Off Camera 2016:
Kino Agrafka:
30.04, 15.00
05.05, 14.00
06.05, 14.00
08.05, 14.00


Więcej informacji o festiwalu przeczytacie na http://www.offcamera.pl

1 komentarz

Dodaj komentarz

-->