Giganci odpoczywają

Brian Eno Karl Hyde
„Someday World”
Warp

Nawet jeśli uważnie śledzicie nurt popkulturowej rzeki, możecie się zgubić w meandrach płyt i niezliczonych kolaboracji papieża ambientu, Briana Eno, którego większość słuchaczy zna zapewne jako producenta choćby U2 czy Coldplay. Dlatego łatwo było przegapić wcześniejszą (2009 r.) współpracę muzyka z Karlem Hyde’em, głosem jednej z najważniejszych brytyjskich grup elektronicznych lat 90., Underworld. Eno i Hyde spotkali się wówczas przy okazji pobocznego projektu tego duetu, The Misterons, by nagrać razem utwór „Beebop Hurry”. Album „Someday World” to pełnowymiarowy krążek, zupełnie inny niż tamten techno-jazzowy utwór (chociaż rozstrzał stylistyczny jest na tej płycie na tyle duży, że i dla takich nagrań znalazłoby się tu miejsce). Taneczna elektronika, afrobeat, pop, ambient jazz… Przede wszystkim to jednak wypadkowa wrażliwości obu muzyków, których nietrudno tu odnaleźć – przestrzenne, ciepłe barwy dźwięków w stylu Eno, mantrowe, monotonne zaśpiewy Hyde’a (jak z czasów Underworld) czy gęsta transowa rytmika (Underworld i Passengers). To, co jednak najbardziej zwraca uwagę, to prowokująco plastikowa produkcja, przywodząca na myśl wczesne, pionierskie czasy elektroniki – z okropnymi syntezatorowymi dęciakami na czele – i (przede wszystkim) rozczarowujący brak pomysłów w warstwie kompozycyjnej. I tak z całego tego przepychu bronią się może trzy-cztery nagrania, np. doskonały, przebojowy „Who Rings the Bell” i wieńczący płytę „To Us All”. Może trzeba je było zachować na inną okazję? [Rafał Rejowski]

2A!
MUZYKA

Dodaj komentarz

-->