#VivianMaier zrobiła kilkadziesiąt tysięcy zdjęć. Nieliczni, którzy ją pamiętają, w tej niedostępnej kobiecie nie widzieli jednak artystki. W pamięci zapisała im się jako samotniczka z aparatem, maszerująca żołnierskim krokiem po Nowym Jorku i Chicago.
Była dla nich złą nianią, która szwendała się z podopiecznymi po dzielnicach biedoty, podejrzliwą neurotyczką z francuskim akcentem, oschłą w obyciu dziewczyną w za dużych ubraniach z innej epoki. Na pewno nie godną uwagi fotografką. Wszystko zmieniło się za sprawą (bardzo filmowego) zbiegu okoliczności – w 2007 r. John Maloof, nowojorski kolekcjoner i historyk, na aukcji staroci kupił pudło klisz ze zdjęciami. Po wywołaniu kilku uświadomił sobie, że ma do czynienia z czymś wyjątkowym. Nieznana w środowisku kobieta wypracowała swój własny dojrzały styl, łączący uliczny autentyzm Roberta Franka z bliskim Diane Arbus zamiłowaniem do tego, co groteskowe i obce. Na temat Maier Google milczało. Maloof ruszył więc z kamerą śladem jej tajemnicy – przeczesywał pchle targi, wertował książki telefoniczne, dzwonił po ludziach i przeglądał rachunki. „Szukając Vivian Maier” w oczywisty sposób kojarzy się z „Sugar Manem”, ale od filmu o Rodriguezie wydaje się uczciwszy i mniej obliczony na efekt. Reżyser nie przemilcza niewygodnych faktów, a szukając klucza do jej historii, stara się uniknąć klisz kina biograficznego. Vivian co rusz mu się wymyka – nie tylko gdy niefrasobliwie zmienia litery w swoim podpisie (bawi się wizerunkiem czy nie chce być rozpoznana?). Z filmowego śledztwa powstaje złożony obraz – nie była ona ani kolejną ofiarą systemu, który przeoczył lub odrzucił wielki talent, ani jego dumną kontestatorką, wycofującą się z oficjalnego obiegu kultury. Co ciekawe, ci, którzy przez całe życie ignorowali hobby dziwnej niani, zaskakująco dobrze pamiętają szczegóły sprzed kilkudziesięciu lat. Przed kamerę lgną chętniej niż ona sama? Po seansie Vivian Maier wciąż jednak jest zagadką – i za to mogłaby być wdzięczna swoim odkrywcom.
Szukając Vivian Maier
(„Finding Vivian Maier”)
reż. John Maloof, Charlie Siskel
USA 2013, 83 min
#GutekFilm, #09.05
