Ukryty w tekście krzyk
Sokół i Hades to ludzie słów, posługujący się mikrofonem kronikarze miejskiej rzeczywistości, których podejście do fachu najlepiej określa anglojęzyczny termin „streetwise”. Nie cwaniactwo – jak wprost tłumaczy się to pojęcie – charakteryzuje ich teksty, ale trudne do opisania połączenie spostrzegawczości i wrażliwości na różne odcienie szarości i gęstość betonu. Wersy pochodzące z wszystkich okresów działalności i wielu projektów, które współtworzyli, należą dziś do żelaznego kanonu ulicznej poezji. Choć od lat jestem wiernym admiratorem ich talentów, a Tadeusza Różewicza plasuję w czołówce współczesnych pisarzy (nie tylko z Polski, ale ze świata), to nie byłem jednak przekonany do pomysłu reinterpretowania jego wierszy przez tych dwóch MCs. Pomysł pachniał mi państwowymi dotacjami i czczymi banałami o ciągłej aktualności i niepokorności wziętych na warsztat tekstów. „Hip-hop sięga ideału poezji”, „sztuka niska splata się z wysoką”, rzygi. Fajnie, że dzieciaki za sprawą rapu poznają „Wiedzę” czy „Powrót”, ale ja chyba zostanę przy wydaniach książkowych, a w wolnych chwilach odpalę sobie znowu „Czystą brudną prawdę” czy „Nowe dobro to zło”.
Prosto
Sprawdź też recenzje – Gang Albanii “Królowie życia”

