GŁOS ULICY – ADRESY GASTROSTOLICY, KTÓRE WARTO ZNAĆ!

Czy milenialsi i zetki mówią wspólnym językiem? W kwestii ulubionych miejsc w Warszawie wygląda na to, że tak. Reporterki SoMe „Aktivista” ruszyły w miasto, by sprawdzić, które adresy gastrostolicy warto znać.

 


sEN warsaw

Widok na Wisłę i Stadion Narodowy, dobre line-upy DJ-skie na światowym poziomie i autorska karta koktajli sprawiają, że SEN WARSAW zajmuje mocną pozycję na klubowej mapie stolicy. Panoramiczne okna i taras z perspektywą na Most Poniatowskiego budują dobry background nocnych wypadów, a klub regularnie ściąga międzynarodowych artystów. Sen działa przy ul. Wioślarskiej, łączy restaurację i bar z nocnym parkietem działającym do rana (piątek–sobota). Plus fajni ludzie! @sen_warsaw

BUTERO

Ukryte wewnątrz kamienicy na Brackiej z zewnątrz wygląda niepozornie. Ale gdy tylko przekroczymy próg knajpy o eklektycznym wystroju, od razu widać, że to unikat. Pierwsza queerowa restauracja w Polsce karmi autorską kuchnią esperanto i zapewnia bezpieczną przestrzeń wszystkim odwiedzającym. Oprócz gastronomicznej strony Butero od początku swojego istnienia jest także „queerowym domem kultury”. A jeśli dodamy, że odwiedził je sam książę William, uwierzycie? Sam właściciel był w szoku. @_butero_

Bar studio

Gdy odbywały się tam pierwsze imprezy, było pewne, że klimat dawnego dolnego foyer Teatru Studio to przestrzeń perfekcyjnie dopasowana do nowego życia miasta nocą. Monumentalna architektura PKiN spotkała się tu z luzem i energią młodej Warszawy. Towarzyska mieszanka różnych środowisk od lat buduje atmosferę, w której artyści, studenci i bywalcy nocnych lokali spotykają się przy jednym barze. W różnorodności tkwi siła. @barstudiowarszawa

CHARLOTTE

W 2011 roku na Placu Zbawiciela otwarto Charlotte, bistro o francuskim rodowodzie. Od razu stało się zjawiskiem społecznym i silnym trendem, który nadał kierunek innym śniadaniowniom. To było coś zupełnie nowego – paryskie croissanty podawane w towarzystwie słodkich dodatków, wino musujące do porannej bagietki, śniadania od rana do zmroku. Dziś Charlotte jest instytucją. Siedem lokali – cztery w Warszawie, po jednym w Krakowie, we Wrocławiu, a od teraz też w Poznaniu. Legenda! @charlotte_bistro

toast 76

Warszawska Praga-Północ w ostatnich latach staje się tym, czym Brooklyn był dla Nowego Jorku
– przestrzenią artystycznych eksperymentów, twórczych inicjatyw i super knajp wyrastających
jak grzyby po deszczu. W odnowionej kamienicy przy Targowej, zaraz obok stacji metra Dworzec Wileński, powstała knajpa ze śniadaniami, której drzwi nie zamykają się od samego rana. Modny wystrój vintage z obrazami Katyi Somisen na ścianach i tytułowe tosty zdają się być przepisem na sukces praskiego konceptu. Główny, duży stół – serce lokalu – stał się jego wizytówką. Do tego sezonowe „talerzyki” i spory wybór win na wieczorne spotkanie. @toast_warsaw

 

HAPPA TO MAME

Czy matcha to chwilowa moda z TikToka? W Happa to Mame zielony napój staje się japońską ceremonią, jak z azjatyckiego „Rikyu”, filmu z 1989 roku. Najpierw była herbaciarnia na poznańskich Jeżycach, parę lat później dołączyła do niej warszawska siostra – miejsce o ascetycznej architekturze zlokalizowane przy (nomen omen) Poznańskiej. Tu celebruje się matchę, hōjichę czy yuzu tak samo uważnie, jak w Tokio. Nie dziwią więc kolejki przed drzwiami. @happa.warsaw

KUBUŚ piekarenka

Miło patrzeć, kiedy koncepty gastronomiczne zjednują sobie ludzi i prężnie się rozwijają. Kubuś na rogu ulic Marszałkowskiej i Oleandrów wyrósł z piekarenki na porządny adres śniadaniowo-piekarniczy: codziennie od 8:00 chleb z własnego pieca, drożdżówki i krótka karta, a po południu kieliszek naturalnego wina i małe przekąski. Znaki rozpoznawcze? Zapiekanka na chlebie z boczniakami, omlet z rakami w pomidorowym sosie na wódce, drożdżówki z białą czekoladą i porzeczką. Dziś Kubuś to już kilka adresów w mieście, ale wszystkie łączy rzemieślniczy charakter i tłum stałych bywalców. @kubus_piekarenka

rakieta

Topka na imprezowej mapie. Rakieta przy Nowym Świecie 4a, tuż obok ronda de Gaulle’a, kolejny sezon przyciąga tłumy. Na pokładzie dwupoziomowy bar w duchu zero-waste, autorskie koktajle, kraftowe piwa i ogródek działający do późna. W tygodniu stery przejmuje Klub Komediowy: impro i stand-up; w weekendy rządzą didżeje, a tłum – zwykle jest spory. Dobry spot na potupanie nóżką w samym centrum.

rumory

Czy jesteśmy świadkiem narodzin legendy? Warszawie brakowało miejsca, które łączyłoby gastro, kulturę i klimat spotkań od rana do nocy. Rumory zgrabnie tę lukę zapełniły. Na parterze nowego gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej ciszę zastępują rozmowy, winylowe sety i rozbrzmiewający co godzinę głos performera z krótką refleksją o przemijającym czasie. Menu jest krótkie, sezonowe i lekkie – śniadania, lunche, kolacje, własne wypieki i espresso za sześć złotych. Do tego autorskie koktajle i selekcja win Wojciecha Bońkowskiego, pierwszego polskiego Master of Wine. Środy to jazz i soul grane z winyli, weekendy – elektronika, niedziele spokojniejsze, z myślą o rodzinach. Wysokie sufity, ogromne witryny i widok na Plac Centralny kojarzą się z restauracją w nowojorskiej MoMA. To już ulubione miejsce spotkań freelancerów, artystów i twórców – wszystkich, którzy chcą jakości i swobody. @rumory_bistro

la pose

Na imprezowy punkt kultury queerowej Warszawa czekała długo, i w końcu stało się, bo sprawy
w swoje ręce wziął ojciec legendarnej Utopii, współwłaściciel La Pose – Grzegorz Okrent. Od otwarcia minęły już trzy lata, a klub stał się domem polskiej burleski, pokazów drag queen i ekspresji vogue’ingu. „La Pose to trzy piętra swobodnej przestrzeni tworzonej przez osoby, dla osób. Działamy według zasad otwartości i wzajemnego szacunku” – mówią o La Pose pomysłodawcy. @laposevarsovie

PIZZAIOLO

Miejsce – fenomen. Odpowiedź na czasy, w których niezobowiązujący vibe i naturalność są mega ważne. W Pizzaiolo przy Kruczej czas płynie inaczej – niby centrum Stolicy, a jednak parę kęsów przenosi wprost do Neapolu. Miejsce ma w sobie po prostu dobrą energię – chyba to też kwestia zespołu. No i oczywiście jedzenia. Ciasto dojrzewa tu ponad dobę, jest cienkie, sprężyste, z lekko wyrośniętym rantem. Menu odchodzi od banału – zamiast margherity cosacca oprószona pecorino czy marinara z burratą, cytryną i chili. Do tego cztery opcje focaccii, karafka wina, koktajle na rumie. Chociaż trzeba tutaj często odstać swoje w kolejce, to wiemy czego się spodziewać – przez wielu Pizzaiolo uważana jest za najlepszą pizzerię w Warszawie. @pizzaiolo.cc

Bar pacyfik

Wygląda trochę jak nadszarpnięty zębem czasu bar w kurorcie w tropikach. I taki zamysł miały pomysłodawczynie miejsca, które na dobre zakotwiczyło w świadomości warszawiaków. Właścicielki zaczynały od food trucka, a w 2017 roku otworzyły drzwi do aktualnej lokalizacji na rogu Emilii Plater i Hożej. Za co pokochaliśmy Pacyfik na przestrzeni lat? Za bowle, salsy, mac’ n’ cheese, frytki z batata i niezapomniane hot dogi w towarzystwie tequilli. No i za autorskie klasyczne drinki Pacyfiku oraz luźną, niezobowiązującą atmosferę. Czy dziwią nas komentarze typu: „Najlepszy bar na świecie”? Nie. Czy możemy chodzić tam co weekend? Tak. Wy też idźcie. @barpacyfik

JASNA 1

Hasło „electronic music venue for all human beings” wyznacza kierunek, w którym klub konsekwentnie idzie od 2017 roku. Od pierwszych imprez Jasna 1 ugruntowała swoją pozycję jako centrum warszawskiego clubbingu, miejsce, gdzie scena lokalna i globalna spotykają się na jednym parkiecie. Rezydenci – Eltron, Olivia, Dtekk, Kovvalsky – tworzą wspólnie rozpoznawalny język muzyczny. Równolegle, dzięki obecności w Gravity Network Jasna 1 wpisuje się w europejski szlak dla kluczowych postaci światowej elektroniki. @jasnajeden

Zdjęcia: Materiały Prasowe

 

-->