Byli sobie facet i baba

„Albert i Alina”
Guy Delisle
Kultura Gniewu

Ci, którzy znają Guya Delisle’a z jego podróżniczych komiksów („Pjongjang”, „Kroniki jerozolimskie”), będą w szoku. „Albert i Alina” to zupełnie inna bajka, choć graficznie podobna. Delisle pokazuje, jak bystrym i uważnym, a przy tym przekornym i bezlitosnym jest obserwatorem. Antologia ponad 50 kilkustronicowych historii, których bohaterami są albo mężczyzna, albo kobieta, układa się w spójny portret współczesnego człowieka. Delisle posługuje się absurdem i groteską, żeby wyostrzyć rzeczywistość i dobitniej pokazać zjawisko, które chce obnażyć. Scenariusze opiera przede wszystkim na metaforze, ale bardzo często udosłownionej. W pierwszej chwili ten zabieg może być niezrozumiały, ale dość szybko intencje autora dają się odgadnąć. Historie są zabawne, wzruszające, bardzo często smutne. Delisle eksploruje ciemną stronę człowieczeństwa i jest bezwzględny dla swoich bohaterów. Dużo miejsca poświęca też seksualności – to zdecydowanie komiks dla dorosłego odbiorcy. Niektóre historie mogłyby trafić do „La Masakra” Maxa Atlanty, inne nawiązują do prozy Borisa Viana i Rolanda Topora. Na pierwszy rzut oka scenariusze mogą wydawać się zabawne i szalone, zawsze mają jednak posmak goryczy i porażki poniesionej przez współczesnego człowieka, który nie radzi sobie ze sobą i światem, w jakim przyszło mu żyć. Wszystkie komiksy są pozbawione dialogów – cały ciężar narracji został przeniesiony na rysunki. Bardzo uproszczona i odrealniona kreska legitymizuje umowność i surrealizm świata przedstawionego, pozwalając stać się komiksowi przypowieścią dla dorosłych. Absolutne „musisz-mieć”! [Łukasz Chmielewski]

5A!
KOMIKS

Dodaj komentarz

-->