6864 km, 48 kg mąki, sześć miesięcy prób, dwie dziewczyny i jeden pączek. Tak brzmiałaby historia amerykańskich ciastek MOD Donuts, które od kilku tygodni podbijają warszawskie lokale. Są okrągłe, puszyste i z dziurką. Poznacie je po kolorowych polewach, egzotycznych smakach (zielona herbata, mleko lawendowe czy hibiskus) i po tym, że rozchodzą się jak świeże .. pączki. Ich historia jest słodsza od lukru. Dwie przyjaciółki Patrycja i Kamila postanowiły rzucić wszystko i wyjechać do Nowego Jorku. Tam przez pół roku żyły z dnia na dzień, głównie jedząc, tyjąc i leniuchując. Do Polski przywiozły donuta – w formie marzenia. A raczej: pomysłu na biznes. I od tego czasu wałkują, wycinają i smażą. Z różnym skutkiem, bo amerykański kolega bywa kapryśny. Nie lubi przeciągów i sztucznych dodatków. Chętnie za to przejdzie na weganizm, ale na to trzeba będzie jeszcze chwilkę poczekać. MOD Donuts to nie jedyne donuty, jakie ostatnio pojawiły się w stolicy. Czyżby szykowała się powtórka z burgerów?
Ciastko z dziurką

