Respect. Życie Arethy Franklin – Królowa jest tylko jedna

„Respect. Życie Arethy Franklin”
David Ritz

Chyba tylko słowem „potężny” można określić głos, dorobek, znaczenie i legendę, które łączy w sobie Aretha Franklin. Nie bez powodu (i bez ironii) nazywana jest Królową Soulu. David Ritz rozpoczyna jej nieautoryzowaną biografię od modlitwy. Nie dziwi to, bo obraz Królowej, który wyłania się z jego książki, jest równie wspaniały, jeśli chodzi o talent, co przerażający, gdy bliżej poznajemy jej chęć odwetu, zazdrość wobec innych wokalistek, lęki (np. przed lataniem) i wielkie ego.

Jednak właśnie w ambiwalencji tkwi siła tej książki. „Miss Franklin”, jak każe siebie nazywać Aretha, jest dla soulu i rhythm and bluesa tym, czym dla polskiego Kościoła był swojego czasu Wojtyła.

I tak jak wielką krzywdą dla tego ostatniego były kolejne laurki biograficzne w stylu „o Karolu, który będąc człowiekiem, jeździł koleją, jedząc kremówki”, tak i postać tej najwybitniejszej amerykańskiej wokalistki tylko by straciła, gdyby potraktowano ją ulgowo. Co prawda sama Aretha starała się nie dopuszczać nikogo do swojego prywatnego życia, lecz jego znajomość dodaje blasku jej artystycznej biografii.

Choć Ritz nie omija żadnego z trudnych etapów w życiu artystki, czyni to z dużym wyczuciem. Swoją opowieść budował przez kilkadziesiąt lat, rozmawiając z jej rodzeństwem, agentami, menagerami, producentami i kolegami po fachu. To z ich słów wyłania się portret osoby zadziwiającej. Pierwszego syna Aretha urodziła w wieku 12 (sic!) lat, drugiego rok później. Nie przeszkodziło jej to jednak w karierze. Jako córka najpopularniejszego amerykańskiego pastora C.L. Franklina już w wieku kilkunastu lat wiedziała, że nie ma sobie równych, jeśli chodzi o zdolności wokalne. Najciekawsze w tej książce, nawet dla laika, jest pokazany przez autora – płyta po płycie, singiel po singlu – sposób pracy Arethy nad swoimi piosenkami.

Mimo że niejednokrotnie myliła się, zwalniając świetnych producentów, dobierała do repertuaru kiczowate piosenek, a większość koncertów w swoim życiu odwołała z racji lęku przed lataniem, kaprysów czy coraz częstszych problemów z głosem, to jej wykonania (a często i kompozycje) są wielkimi dziełami.

Na marginesie postaci Franklin Ritz kreśli świetne sylwetki jej rodzeństwa: Ermy – równie utalentowanej co siostra (pierwsza wykonała m.in. późniejszy hit Janis Joplin „Piece of My Heart”) – której zazdrosna Aretha złamała karierę, Carolyn – poprawnej wokalistki, lesbijki i niepowtarzalnej kompozytorki – i Cecylia – jej długoletniego, mimo uzależnienia od narkotyków, agenta.
Choć głos Arethy odrobinę stracił w skali z racji wieku, to jej charakter się nie zmienił. W ostatnich latach ponownie schudła kilkadziesiąt kilo, pokonała raka, wydała kilka płyt, zdążyła wstrzymać (na tegorocznym festiwalu filmowym w Toronto) premierę poświęconego jej filmu dokumentalnego i przygotowuje się do podobnego ruchu z filmem fabularnym… I nadal panuje.

„Respect. Życie Arethy Franklin”
David Ritz

Wydawnictwo Czarne

Dodaj komentarz

-->