W nabliższy piątek, 25 stycznia, do kin wejdzie najnowszy film Pen-eka Ratanaruanga – jednego z najbardziej znanych i cenionych twórców kina Tajlandii. Znany m.in. z “Ostatniego życia we wszechświcie” czy “Nimfy”. Mistrz czarnego humoru, który łączy ekscentryczną estetykę z wnikliwym spojrzeniem na współczesną rzeczywistość. Jego najnowszy film, “Samui Song” to błyskotliwy psychologiczny dramat o raniących więziach i chybionych duchowych poszukiwaniach.
“Jednocześnie czarny kryminał, mistrzowska satyra na popkulturę i opowieść o brzemiennym w skutkach zderzeniu między Wschodem a Zachodem. Ratanaruang jest w wielkiej formie, a „Samui Song“ to jeden z najoryginalniejszych filmów, jakie zobaczycie w życiu.” Piotr Czerkawski, krytyk filmowy
“Samui Song” to wspaniale sfotografowany i wyreżyserowany film, prowadzony inteligentnie i z dużą dbałością o detal. Pedro Morata, Asian Movie Pulse
Interaktywny wywiad z reżyserem
Pen-ek Ratanaruang podkreśla, że w jego najnowszym filmie nie warto doszukiwać się jednorodnej, przyczynowo-skutkowej linii narracyjnej, ponieważ wszystko może być fikcją i wszystko może być prawdą. W tym duchu przygotowaliśmy wywiad z reżyserem, który możesz… ułożyć sam!
Dowiedz się czy twórcy filmu rzeczywiście stracili inwestora na tydzień przed zdjęciami, a połowa scenariusza trafiła do kosza? Czy Pen-ek Ratanaruang dostał francuski medal, a Woody Allen to jego mistrz? Tylko, co jest prawdą, a co fałszem…
Wywiad można obejrzeć TUTAJ.
“Samui Song”, reż. Pen-ek RatanaruangTajlandia, Niemcy, Norwegia 2017, 108′
scenariusz: Pen-ek Ratanaruang
zdjęcia: Chankit Chamnivikaipong
montaż: Patamanadda Yukol
muzyka: Koichi Shimizu
Premiera: 25 stycznia 2019
Napisy: polskie i angielskie
Viyada, trzydziestoletnia aktorka popularnych seriali, specjalizuje się w rolach czarnych charakterów. Jej życie prywatne także coraz bardziej przypomina filmową intrygę: kobieta tkwi w chłodnym małżeństwie z bogatym obcokrajowcem, niespełnionym rzeźbiarzem, coraz silniej angażującym się w religijny ruch pod przewodnictwem surowego guru. Bohaterka zmuszona będzie sięgnąć po drastyczne środki, by wydostać się z coraz bardziej opresyjnej sytuacji.
Błyskotliwie poprowadzona, pełna napięcia narracja prowadzi widza w psychologiczny dramat z freudowskim zacięciem. Stylowe, chłodne zdjęcia kontrastują ze skrywanym głęboko kłębowiskiem emocji, które musi w końcu wybuchnąć. Reżyser nie kryje hitchcockowskich inspiracji, jednak jego opowieść o mrocznej seksualności, przybieraniu masek w najbliższych relacjach oraz instytucjach czerpiących zyski z duchowych poszukiwań okazuje się współczesna i uniwersalna. Ironiczny czarny kryminał staje się krytyką (nie tylko tajskiego) społeczeństwa.



