Irori to tradycyjne japońskie palenisko w kształcie kwadratu, znajdujące się pośrodku izby. Używane było do ogrzewania i gotowania. Irori to również malusieńka (13 miejsc) japońska restauracja na Ochocie. Knajpkę prowadzi polsko-japońska rodzina, która siedem lat mieszkała w Kraju Kwitnących Wiśni i przywiozła jego cząstkę ze sobą do Warszawy. Szef kuchni, czyli tata, choć z wykształcenia jest ekonomistą, wcielił się bez problemów w nową rolę. Bezkompromisowo rządzi w kuchni i jak każdy prawdziwy Japończyk jest perfekcjonistą. Mama, która w odróżnieniu od męża mówi po naszemu, stoi za ladą i wraz z dziećmi obsługuje gości. W Irori czas jakby zwolnił. I nie chodzi tylko o to, że na zamówienia trzeba bardzo długo czekać. Tutaj nikomu się nie śpieszy. Dania przygotowywane są z wielką pieczołowitością i perfekcjonizmem – tylko w ten sposób można uzyskać efekt przenikających się, a zarazem idealnie uzupełniających smaków. Irori to jedno z nielicznych miejsc w snobistycznej Warszawce, gdzie możemy skosztować tradycyjnych japońskich potraw, nie wydając na nie majątku. Najdroższe danie kosztuje 35 PLN. Menu ciągle się zmienia, można więc wpadać tu często. Aktiviści świata! Wspierajmy oryginalne miejsca zamiast ich imitacji. Walcie drzwiami i oknami, tylko najpierw zarezerwujcie telefonicznie stolik, bo liczba miejsc przy irori w Irori jest bardzo (bardzo!) ograniczona. tekst i foto: Gosia Gałązka
Irori
Warszawa
