Mam problem z tym albumem. Z jednej strony to logiczna kontynuacja płyty „Confess” z 2012 r. – jeszcze przejrzystsze brzmienie, jeszcze bardziej rozbuchana produkcja i jeszcze większe nagromadzenie przebojowych, chwytliwych i „radiowych” numerów. Z drugiej trochę tęsknię za bardziej intymnym i kameralnym klimatem debiutanckiego „Forget”. „Eclipse” to praktycznie same singlowe pewniaki, świetnie wyprodukowane i zaśpiewane w odpowiednio żarliwy i forsowny sposób. Kilka z nich na pewno zawalczy na listach przebojów, bo to po prostu ultraprzebojowe piosenki. Gdzieś niestety rozpłynął się ten klimat, który czynił twórczość George’a Lewisa Juniora tak wyjątkową i chwytającą za serce. Koniecznie jednak przekonajcie się na własnych uszach, jak daleko na muzycznej mapie ten album leży od debiutu. Czas pokaże, czy Twin Shadow zabrnął w ślepy zaułek, czy ma pomysł na ciąg dalszy?
Twin Shadow
„Eclipse”
Warner Music Poland
3A!
MUZYKA

