Latanie i cała związana z nim otoczka to bardzo stresująca sprawa. Nawet, jeśli nie przeszkadza nam przebywanie w metalowej skrzynce 10 kilometrów nad ziemią, denerwować może sama droga na lotnisko, opóźnienia lotów, szukanie bagażu czy terminalu.
Z pomocą, jak zawsze, może przyjść muzyka. Na przykład muzyka ambient. Jeden z jej pionierów, Brian Eno, swoje opus magnum w tej dziedzinie, płytę “Ambient 1: Music for Airports” skomponował właśnie na lotnisku, czekając na opóźniający się lot.
Teraz album Eno kończy 40 lat i trudno o lepszy sposób uczczenia tej uspokajającej i melancholijnej muzyki, niż zapętlenie jej na jednym z portów lotniczych i puszczanie przez całą dobę. Tak właśnie zrobiono na London City Airport. Popieramy, szanujemy i zachęcamy do posłuchania całego albumu. Działa nie tylko na lotnisku:
ZOBACZ TEŻ: Jaka muzyka pomaga, a jaka przeszkadza w pracy? Na pomoc przychodzi nauka

