Danil Peleg pierwsze ubrania zaczęła robić jako 9-latka, przerabiając na maszynie matki stare prześcieradła. Teraz, 20 lat później, zamieniła maszynę na drukarkę cyfrową, a materiał na FilaFlex – termoplastyczny poliuretan na bazie elastomeru.
Pochodząca z przedmieść Tel Avivu projektantka na pomysł masowej produkcji wydrukowanych w 3D ubrań wpadła kilka lat temu, kiedy odbywała staż u artystycznej grupy Threeasfour w Nowym Jorku. Wtedy jednak, stworzone z twardego łamliwego plastiku kreacje szybko się uszkadzały i drapały modelki. Dopracowanie materiału zajęło jej jakieś 2 lata.
Peleg spędziła setki godzin drukując materiały do swojej kolekcji. Urządzenia do druku 3D pożyczyła z pobliskiego sklepu komputerowego, w zamian za zrobienie im później wystawy z przygotowanych ubrań (na jednej drukarce zajęłoby to jej jakieś 2 tysiące godzin). To, co pierwotnie było projektem przygotowywanym na zaliczenie na uczelni, wkrótce stało się początkiem biznesu.
Dziś Danil Peleg projektuje m.in. sukienki, płaszcze, bluzy i buty. Prowadzi także sprzedaż w internecie – na razie dostępne są kurtki-bomberki, ale asortyment ma się powiększyć. Po wejściu na stronę sklepu, należy wybrać kolor, rozmiar i ewentualny napis. Jedyny problem to czas realizacji – na wydrukowanie jednej złożonej z 30 elementów kurtki, zmontowanie jej a potem wysłanie do klienta projektantka potrzebuje przynajmniej miesiąca. Za tak oryginalny projekt zapłacić trzeba 1500 dolarów (5,5 tys. złotych).
źródło: Ozy.com

