Red Light Pub

Gdańsk

Red Light Pub istnieje już jakiś czas, ale nie wszyscy bywalcy pubowych salonów o nim wiedzą. Lokal ten bez wątpienia odegrał dużą rolę w przełamywaniu arktycznej atmosfery naszej starówki. W środku czeka was niespodzianka, gdyż miejscówka nie ma nic z atmosfery lanserskich knajp dla turystów czy frymuśnej młodzieży w odpicowanych fatałaszkach. To raczej bezpretensjonalna kraina, gdzie znużeni całonocnymi tułaczkami chcemy jeszcze wtoczyć się „na jednego” i nie spaść pod stół. Służą temu słynne już, czerwone megapufy, wypełnione fruwającymi, białymi kulkami, które chętnie się toczą, gdy wredny i pijany palacz raczy zrobić w pufie dziurkę. Dlatego też w tej hedonistycznej strefie, ulokowanej na pięterku, obowiązuje zakaz palenia. Parter niestety niczym już nie zaskakuje, przywodząc na myśl nieśmiertelnego Duszka czy Klub Aktora. Proste ławy, proste stoły, telewizor, bar nie odlatuje w kosmos – co najwyżej rozochocona napitkami młoda klientela. Są i obcokrajowcy, studenci z pobliskiego akademika ASP, przybłędy i zagubione snuje, zwabione czerwonym światłem i miłą atmosferą. Ale prawdziwym skarbem są barmani – na luzie, zawsze uśmiechnięci, podejrzanie życzliwi, wchodzący w żywe interakcje z barowymi ćmami. Wycieczka do Red Light na ogół kończy się przyjemnie, więc miejsce jest w weekendy straszliwie oblegane. Nie ma tu multikolorowych drinków, choć możecie zamówić drinka-giganta w półlitrowej szklance do piwa, a pan barman zawsze chętnie przygotuje dla was martini na kruszonym lodzie. O kawach czy herbatach nie ma co pisać, hektolitrami leje się tu głównie piwo z kija. Idealne miejsce dla swojaków, opowiadaczy, chętnych na mecz, miłą dyskusję i poklepywanie się po plecach. Czerwone, ciepłe światło długo świeci w głowach.

Dodaj komentarz

-->