Niezwykły pokaz ekspresji w wykonaniu Asafa Avidana

Asaf Avidan to postać, której polskiej publiczności przedstawiać już nie trzeba. Poprzednie wizyty muzyka w naszym kraju sprawiły, że pokochali go ludzie z różnych grup wiekowych. Najlepszym tego przykładem był sobotni koncert, który odbył się w warszawskiej Stodole. Klub nie tylko niemal pękał w szwach, ale można było tam dostrzec, do jak zróżnicowanej widowni trafia muzyka artysty i to, co chce nią przekazać.

Z jednej strony nie ma się czemu dziwić. Asaf słynie z ogromnej charyzmy, a także wręcz powalającej szczerości. Do tej pory jednak mieliśmy okazję oglądać go tylko podczas akustycznych setów, które charakteryzowały się bardziej intymną atmosferą. Tym razem Izraelczyk mógł pokazać się słuchaczom z innej strony.

Występując z całym zespołem, dał pokaz niezwykłej ekspresji. Podczas całego koncertu Asaf był jednocześnie skupiony na swoim występie i spontaniczny, energiczny, a przy tym czarujący. Ani na moment nie pozwolił sobie stracić uwagę tłumu. Groziło to bowiem uchwyceniem interesującego momentu, jakiejś części historii. Koncert Asafa można bowiem porównać do świetnie wyreżyserowanego przedstawienia teatralnego, szczególnie jeśli rozpatrywać to w kategorii musicalu albo kabaretu. Poza fantastyczną muzyką (w większości z najnowszej płyty pt. „Gold Shadow”), nie zabrakło też anegdot i odpowiednich, ale jakże naturalnych gestów. To wszystko sprawiło, że wieczór można było zaliczyć do bardzo udanych. W moich oczach natomiast Asaf Avidan zyskał miano muzyka, który po prostu nie może źle zagrać. Z wielką chęcią udam się na jego kolejny koncert, jeśli będzie ku temu okazja.

 

 

Autor: Magdalena Rogóż
Foto: Kasia Janik

2 komentarze

Dodaj komentarz

-->