Zmiany, które nie robią różnicy – nowa płyta Poliçy

Polica „United Crushers” Memphis Industries

Nagraliby w końcu coś naprawdę złego, byłoby przynajmniej o czym pisać. Problem z tym zespołem mam taki, że najcieplejszymi uczuciami darzę debiut. A ten miał miejsce w 2012 r. Przez te cztery lata pojawiły się ich dwie kolejne płyty, ja przestałem płakać na parkiecie, no i ogólnie wiele się zmieniło w kraju i na świecie. Natomiast Poliça jakby nie ruszyła się z miejsca.

Oczywiście muszę sprawiedliwie zaznaczyć, że „United Crushers” to płyta pełna brzmieniowym i aranżacyjnym zabiegów, mających urozmaicić synthpopowe kolaże, do jakich fani zespołu przywykli (patrz: fajny basowy motyw w „Melting Block” albo to intensywne retrobrzmienie „Wedding”, uderzające w nuty à la Jean-Michel Jarre). Również w tekstach Amerykanie poszli o krok dalej, bo zainspirowani najnowszą falą niepokoju na tle rasowym napisali kilka najbardziej zaangażowanych tekstów w swojej karierze. Można by więc odnieść wrażenie, że „United Crushers” to istotny krok w artystycznym i duchowym rozwoju zespołu, zdrowy przejaw szukania nowych pól ekspresji.

Ale na moje ucho wszystko to ściema wystylizowana na ewolucje, zmiany które w ostatecznym rozrachunku nie robią różnicy.

Od czasu „Give You The Ghost” Poliça biega w kółko. Charakterystyczny styl zespołu (ten niepodrabialny wokal Channy!) powoli staje się jego przekleństwem. Można by się oczywiście spierać, czy kolejna dobra (choć asekurancka) płyta bardzo fajnego zespołu jest rzeczywiście problemem. Pewnie nie, o ile byłyby na niej porywające piosenki. Na „United Crushers” zdecydowanie ich brakuje.

 

Dodaj komentarz