„Złe wychowanie Cameron Post” (Recenzja)

  1. Ameryka lat 90. Piątkowa potańcówka w liceum, podczas której nastolatki obściskują się po kątach i palą papierosy z dala od wścibskich oczu. To właśnie na jednej z takich imprez Cameron Post uświadomi sobie, że od chłopaków woli dziewczyny. Nie bez konsekwencji. Wkrótce w małym miasteczku wybuchnie skandal, którym będą żyli wszyscy. Rodzice dziewczyny wyślą więc córkę na tzw. chrześcijański obóz „naprawczy”. Jego program zakłada całkowite wyeliminowanie zainteresowania tą samą płcią, a także nieustanne modlitwy i wspólne śpiewy.

Cameron nie sprzeciwi się woli rodziców, a na miejscu pozna podobnych do siebie „odmieńców”. Wkrótce okaże się też, że obowiązujące na obozie zasady dla niektórych uczestników są zbyt surowe, a oczekiwania – niemożliwe do spełnienia. Swojej tożsamości seksualnej po prostu nie da się wyprzeć. Reżyserka obsypanego nagrodami „Appropriate Behavior” ponownie z powodzeniem opowiada o samotności, politycznej poprawności i szukaniu siebie. Świetnie rozumie pytania i wątpliwości, z którymi codziennie zmaga się Cameron, ale jednocześnie nie pozwala sobie na łatwe odpowiedzi. To ogromna siła tego filmu, bo chociaż w polskich kinach ostatnio nie brakuje historii coming-of-age, to wiele z nich traktuje temat dorastania w sposób uproszczony.

Twórcy „Złego wychowania…” mówią o tych samych kwestiach, ale efekt na szczęście nie jest schematyczny ani banalny. A ponieważ mamy rok 2018 i na naszych oczach rozgrywa się rewolucja społeczno-kulturalna, to dzieciaki grające główne role są od siebie bardzo różne. Dzieli je niemal wszystko: kolor skóry, wzrost i waga, przynależność społeczna czy wyznanie. I tylko jedna cecha łączy: nie mogą być szczęśliwe.

autor: Magdalena Maksimiuk

reż. Desiree Akhavan
obsada: Chloë Grace Moretz, John Gallagher Jr., Sasha Lane
USA 2018, 91 min
Aurora Films, 25 stycznia