Zjawisko – Atlas Altan

Płaskorzeźba wykonana z samochodowych kołpaków, daszek z blachy falistej, żółta framuga i turkusowy front, do tego lekko chybotliwe schodki na poddasze przypominające gołębnik i okienko z obowiązkową firaneczką. Weranda z desek z odzysku, gięty pręt zbrojeniowy podtrzymujący pnące się wino. Działkowe altanki to przykład architektury nieskrępowanej i najszczerszej w swej naiwności.

Wojtek Mazan lubi odwiedzać działki zimą. Po pierwsze, szansa, że trafi na podejrzliwe i niechętne spojrzenia działkowców, jest wtedy znacznie mniejsza. Po drugie, w pustej zimowej scenerii działkowe altany najpełniej prezentują swój kształt. A ten interesuje Wojtka najbardziej. Sam jest architektem. Na co dzień pracuje w biurze architektonicznym w Gratz. W wolnych chwilach fotografuje działkowe altanki. Pomaga mu tata.

Tak powstaje Atlas Altan (www.instagram/atlasaltan), projekt, który jest częścią większej inicjatywy zatytułowanej „Proste historie”, a mającej na celu zbadanie i opisanie fenomenu, jakim są rodzinne ogrody działkowe.

Nysa

Wojtek zgromadził już prawie 3000 zdjęć. To jednak i tak mały wycinek działkowej architektury – szacuje się, że w Polsce działkowych altan jest około miliona. Wojtka przygoda z działkami zaczęła się od objawienia. Zupełnie poważnego objawienia, którego w 1983 r. doznał Kazimierz Domański w swoim ogródku działkowym w Oławie. W drewnianej altance ukazała mu się Matka Boska, która kazała Domańskiemu uzdrawiać ludzi. Pobożny działkowiec tak też uczynił – przez kolejne lata przez działkę przewijają się tysiące wiernych. W końcu w Oławie staje wybudowany z inicjatywy Domańskiego kościół, który z kolei staje się obiektem zainteresowania architektów chcących udokumentować proces powstawania świątyń po II wojnie światowej. W projekt zaangażowany jest Wojtek. Historia z Oławy również dla niego ma znamiona objawienia. – Okazało się, że działki to miejsce autonomiczne, wyjęte z miejskiej rzeczywistości, osobne, w którym wszystko może się zdarzyć. Zacząłem szukać innych opowieści i patrzeć na działki zupełnie innym okiem – opowiada.

Oława

Tak w dużym skrócie narodził się projekt „Proste historie”, w który poza Wojtkiem zaangażowane są jeszcze cztery osoby: Paul Cetnarski, Dominika Dymek, Mirabela Jurczenko i Rafał Śliwa. Inicjatywa zajęła drugie miejsce w konkursie na kuratorski projekt wystawy w Pawilonie Polskim na 15 Międzynarodowej Wystawie Architektury w Wenecji. – Atlas Altan powstał jako narzędzie do poznania zjawiska, jakim są ogródki działkowe. To wciąż niezbadana przestrzeń naszych miast, wymykająca się systematyzacji. Wiemy o jej istnieniu, ale jej nie znamy. Budzi coraz więcej kontrowersji, bo to zamknięty świat, do którego obcym wstęp jest wzbroniony.

Zanim wszystkie miejskie działki z rozpędu będziemy chcieli przerobić na parkingi i biurowce, warto się zastanowić, czym te miejsca są i jakie mają znaczenie na wielu płaszczyznach, m.in. społecznej czy architektonicznej – mówi Wojtek. Pierwszy ogród działkowy powstał w Polsce dokładnie 120 lat temu. Klub „Kąpiele słoneczne” w Grudziądzu był miejscem, które miało skłonić ludzi do aktywności i przebywania na świeżym powietrzu.

Wrocław

Chętni uprawiali gimnastykę, treningi, leżakowanie lub też brali kąpiele w specjalnie przygotowanych wannach napełnionych mułem torfowym, nagrzanym promieniami słońca. Działki przetrwały dwie wojny, były miejscem ukrywania się partyzantów, zbierane tu plony pomagały wyżywić rodziny. Na działkach spotykali się emerytowany baletmistrz, ministerialny dygnitarz i szeregowy urzędnik. Ogródki zaanektowały najrozmaitsze przestrzenie. Z badań ekipy „Prostych historii” wynika, że nie ma miejsca, w jakim nie mogłyby się pojawić: bywają umiejscowione w lesie, na polu, na wyspie, w środku osiedla, pomiędzy trzema liniami kolejowymi – w miejscach, gdzie nic innego nie miało prawa się znaleźć. Wbrew pozorom wśród działkowców coraz częściej spotkać można nie tylko emerytów. Działking kusi też trzydziestolatków, którzy zaczynają odkrywać uroki hodowania własnej sałaty.

Otmuchów

Zmienia się też działkowa architektura – oldschoolowe, oryginalne konstrukcje zastępują panelowe domki z supermarketu. To martwi Wojtka. On woli te starsze. Klecone z odpadów, budowane z pietyzmem przez domorosłych cieśli. Wiele osób nie rozumie jego projektu, myślą, że Atlas Altan to prześmiewcza inicjatywa, a on traktuje to zupełnie poważnie. – W żadnym razie nie nabijam się z oddolnych prób tworzenia architektury. To, jak wyglądają altany, ujmuje mnie szczerością i tym, że te domki zupełnie niczego nie udają, nie poddają się żadnym trendom architektonicznym – tłumaczy. Jego zdaniem to czysta emanacja tego, co zwykły człowiek myśli o architekturze, sto procent wyobraźni działkowca. I to jest w tym najpiękniejsze.

Tekst: Sylwia Kawalerowicz Foto: Wojciech Mazan, Wiesław Mazan