Zemsta na ciepło – „Pewnego razu… w Hollywood” recenzja

Tarantino to jeden z tych reżyserów, których każdy kolejny film postrzegany jest w kategoriach święta. Powodów pewnie jest wiele, ale dla mnie na czoło wysuwają się dwa. Niewielu jest twórców mających podobny dar dygresyjnego opowiadania oraz umiejętnego wplatania w intrygę scen z pozoru mniej ważnych, ale budujących klimat całej historii. Wreszcie czy można wyobrazić sobie bardziej szczerą i pełną miłość niż uczucie, jakim X Muzę darzy amerykański reżyser? Dobra wiadomość jest taka, że „Pewnego razu… w Hollywood” w tę strategię wzorem poprzednich filmów się wpisuje. Nieco gorsza, że proporcje wzbudzać mogą pewne wątpliwości. O filmie Tarantino głośno było od chwili, kiedy okazało się, że zajmie się w nim tragiczną historią Romana Polańskiego i Sharon Tate.

O ile polski reżyser, grany przez Rafała Zawieruchę, pojawia się tu ledwie w kilku scenach (i wypowiada dosłownie jedną kwestię), o tyle Tate (w tej roli świetna Margot Robbie) jest już pełnoprawną bohaterką. Stanowi kontrapunkt dla męskich protagonistów: przeżywającej twórcze rozterki przebrzmiałej hollywoodzkiej gwiazdy Ricka Daltona (Leonardo DiCaprio) oraz jego przyjaciela, kaskadera Cliffa Bootha (Brad Pitt). Dwa fabularne, dość autonomiczne przez większość opowiadanej historii wątki splatają się w widowiskowym finale, o którym oczywiście cicho sza! Nieprzypadkowo wspominam jednak o tej scenie, bo wcale bym się nie zdziwił, gdyby to właśnie ją jako pierwszą wymyślił Tarantino i do niej dosztukował całą resztę.

Po premierowych seansach pojawiały się głosy, że film stworzony został właśnie z myślą o bardzo Tarantinowskiej, znakomitej zresztą, ostatniej sekwencji. Może to trochę niesprawiedliwe, ale i niepozbawione sensu, bo nie przypominam sobie sytuacji, kiedy na filmie reżysera „Pulp Fiction” zdarzało mi się spoglądać na zegarek. A tak w przypadku „Pewnego razu… w Hollywood” było. Nie jest to na pewno najlepszy film w dorobku amerykańskiego mistrza, nie plasuje się nawet w czołówce, ale to wciąż Quentin Tarantino!

 

Tekst: Kuba Armata

 

„Pewnego razu w… Hollywood”

Reż.: Quentin Tarantino

USA, Wielka Brytania 2019

Premiera: 9 sierpnia