Zemsta kółka szachowego, czyli METZ w Hydrozagadce, 12.11.2013

Do Hydrozagadki szliśmy jeszcze w oparach dymu gorejącej tęczy, potykając się o odłamki płyt chodnikowych. Doskonałą okazją do podtrzymania bojowego nastroju był występ żywiołowych Kanadyjczyków z #METZ, którzy do spółki z pozostałymi składami zafundowali nam prawdziwe święto. Pierwszą racę w naszą stronę rzucił już pierwszy supportujący zespół. Brooklińskie trio #Bambara grało w Warszawie już kilka tygodni wcześniej jako support A Place to Bury Strangers i wraz z pierwszymi dźwiękami koncertu zaczęliśmy mocno żałować, że ich występ w Kulturalnej zwyczajnie olaliśmy.

Połączenie wczesnych dokonań Liars, HEALTH czy wspomnianych wcześniej APtBS okazało się doskonałą mieszanką. #Głośne, #agresywne, ale niezwykle przemyślane i zwyczajnie ciekawe dźwięki postawiły poprzeczkę na poziomie w zasadzie niedostępnym dla pozostałych zespołów i rodziły pytania, kto powinien być główną gwiazdą tego wieczoru. Występujący jako drudzy Londyńczycy z #Cheatahs wzięli na swoje barki duży ciężar, ale nie byli w stanie go utrzymać. Równie szlachetne, co w przypadku wcześniejszego składu inspiracje (Dinosaur Jr., Sonic Youth czy college-rockowego grania na modłę wczesnego Weezera) złożyły się na rzecz przyjemną, ale bardzo przewidywalną. No cóż, kiedyś trzeba było wygospodarować przerwę na piwo.

A potem już na scenie pojawiły się w końcu gwiazdy: Kanadyjczycy z METZ, którzy zrobili furorę na rozgrzanej do czerwoności prażącym słońcem publiczności tegorocznego Off Festivalu. I o ile wtedy – mimo tytanicznego wysiłku zespołu – główna scena okazała się zwyczajnie za duża dla żywiołowego tria, tak duszne kazamaty #Hydrozagadki były doskonałą scenerią dla pulsującego brudną energią #show. Nad szalejącym tłumem próbował zapanować zatrwożony ochroniarz (chyba zresztą niepotrzebnie, bo zespół zdawał się nie mieć nic przeciwko straceńcom skaczącym ze sceny). Petardy leciały jedna za drugą: „Get Off”, „Wasted” czy „The Mule”, a prawdziwy pożar rozniecił zagrany na koniec, rozciągnięty o kilka minut no-wave’owego spazmatycznego szaleństwa numer #WetBlanket. Bonusowe punkty dla zespołu zgarnął też frontman #AlexEdkins, obdarzony aparycją przewodniczącego licealnego koła szachowego, który postanowił się odegrać na swoich szkolnych oprawcach. Czekamy na nową płytę i zapraszamy w podobnej konfiguracji za rok.

Dodaj komentarz