„Zagubieni” – wszyscy filmowcy to chamy

Maestro Fellini mawiał, że jeśli reżyser nie ma nic do powiedzenia, zawsze może opowiedzieć o tym, dlaczego nie ma nic do powiedzenia. Wygląda na to, że radę tę wziął sobie do serca Petr Zelenka. Po siedmiu latach milczenia czeski mistrz postanowił wrócić do korzeni i zrealizował komedię o pogrążonych w kryzysie filmowcach. Choć reżyser bywał już w lepszej formie i za sprawą „Zagubionych” nie zdobędzie raczej nowych wielbicieli, wierni fani „Roku diabła” będą wniebowzięci.

Swoim zwyczajem Zelenka łączy absurdalny humor z trudną do przełknięcia goryczą. Ekranowe Czechy okazują się ojczyzną nieudaczników, mitomanów i frustratów. Reżyser szczególnie mocno wykpiwa charakteryzującą jego rodaków niemożność pogodzenia się z przeszłością. Nie bez powodu w fabule pojawiają się odniesienia do konferencji monachijskiej z 1938 r., podczas której zachodnie mocarstwa de facto sprezentowały Czechosłowację Hitlerowi. W wizji Zelenki trauma sprzed lat nie ma w sobie jednak nic wzniosłego, a jedynie służy bohaterom do usprawiedliwiania swojej ksenofobii. Tak przynajmniej postępują artyści bezskutecznie próbujący nakręcić film powracający do wydarzeń konferencji.

Czesi z „Zagubionych”, choć pełni wad, ostatecznie zyskują w naszych oczach, bo udowadniają, że potrafią śmiać się z własnych przywar. Ciekawe, czy podobny egzamin zdadzą teraz Polacy. Jedna z najzabawniejszych kwestii w prowokacyjnym filmie Zelenki brzmi przecież: „Wszyscy filmowcy to chamy, a zwłaszcza polscy”.


„Zagubieni”
(„Ztraceni v Mnichově”)
reż. Petr Zelenka
obsada: Martin Myšička, Jitka Schneiderová, Marek Taclík, Václav Neužil
Czechy 2015, 120 min
Gutek Film, 14 października
FILM
4A!