Żabson – Trapollo (recenzja)

Zabson
Zabson

Nazywając swoje drugie tegoroczne wydawnictwo „Trapollo”, jeden z najbardziej charakterystycznych reprezentantów nowej fali krajowego rapu, znów dał swoim oponentom pole do popisu czy też raczej wpisu pod którymś z jego barwnych, kreacyjnych klipów. Dla tych, dla których „Żaby styl jest zbyt chory”, najprostszym skojarzeniem wprost umniejszającym wartość jego twórczości jest właśnie disco polo. Wpływów muzyki chodnikowej próżno jednak szukać na tej dawno już wyprzedanej – dostępnej jedynie w serwisach streamingowych – hitowej epce. Aby przyszpilić inspiracje stojące za tymi sześcioma chwytliwymi numerami, należałoby się wybrać na włoską scenę newschoolową bądź do któregoś klubu nocnego, w którym grana jest równie taneczna, co eklektyczna współczesna elektronika. Bo to właśnie tego typu rozwiązania brzmieniowe, rytmiczne czy aranżacyjne Żabson, z ekipą swoich muzycznych pomagierów, zaprzŻabson – Trapolloęga do produkcji swego melodyjnego, śpiewnego trapu. Trapu, który w zalewie rodzimych kopii amerykańskich, brytyjskich czy francuskich wykonawców od czasów albumu „To ziomal” nabrał własnego, autorskiego sznytu.