Z mozaiką w tle

fot. Juliusz Sokołowski

Jest piękny. Ma elewację ze szkła. W środku skrywa mozaikę „Kosmos”. Na jej tle każdy na zdjęciach wygląda jak gwiazda. ZODIAK Warszawski Pawilon Architektury powrócił na swoje miejsce w pasażu Wiecha i od razu stał się ważnym miejscem debaty o mieście, jego rozwoju przestrzennym i gospodarczym, o architekturze.

Choć ZODIAK Warszawski Pawilon Architektury został otwarty dopiero pod sam koniec 2018 r., trudno już sobie wyobrazić bez niego ścisłe centrum miasta. Punkt jest świetny, przy przecięciu dwóch deptaków – śródmiejskiego na tyłach Domów Towarowych „Centrum” i ulicy Chmielnej przy kinie Atlantic.

ZODIAK Warszawski Pawilon Architektury w zakończonym właśnie konkursie Nagroda Architektoniczna POLITYKI znalazł się w gronie pięciu najlepszych realizacji 2018 r.

– Patrzyłam na miasta, które miały swoje pawilony architektoniczne, jak Amsterdam. I zazdrościłam. Uznaliśmy w Oddziale Warszawskim Stowarzyszenia Architektów Polskich i w Ratuszu, że idealnym miejscem debat i spotkań z mieszkańcami o Warszawie byłby ZODIAK. Pasaż Wiecha ma tradycję wystaw o architekturze i urbanistyce. Udało się! – mówi Marlena Happach, dziś architekt miasta.

fot. Juliusz Sokołowski

 

Do ZODIAKU wszystkim jest po drodze, co potwierdziło się m.in. w ostatnią Noc Muzeów. Pawilon odwiedziło ponad 700 osób. Bo tu zawsze coś się dzieje. Są wystawy i wykłady, toczą się dyskusje o rozwoju przestrzennym i gospodarczym naszego miasta, o przyszłości, planach i studium Warszawy, o książkach. Odbywają się warsztaty dla dzieci, spacery architektoniczne. W prawie 100 różnych wydarzeniach zorganizowanych w ZODIAKU wzięło już udział ponad 5 tys. osób.

Fot: Artur Wosz

Osoby wspominające z nostalgią lata 60. cieszą się, że neon z napisem „ZODIAK”, który zamiast kropki nad „i” ma gwiazdkę, świeci tak samo. Odtworzenie neonu zostało powierzone pracowni Jacka Hanaka, który pracował wcześniej przy oryginalnej konstrukcji. Pół wieku temu w tym miejscu stał pawilon z kwiaciarnią, a na jego dachu działała letnia kawiarnia. Odtworzony z pietyzmem obiekt dziś jest większy o nowoczesną część podziemną i przeszklone piętro. Przetrwał duch architektury modernistycznej z 1968 r. Przeszklone drzwi na piętrze można przesuwać, by otworzyć przestrzeń i wnętrze na taras zacieniony pergolą z żelbetu. Zdobią go rośliny, m.in. szałwia i czosnek ozdobny. Zachwyca dbałość w oddaniu modernistycznych detali i dekoracji. Uwagę przykuwają posadzki z lastrika. W wypolerowanej powierzchni z betonu widać zatopione kamienie i kamyki o różnej wielkości i barwie.

Fot: Artur Wosz

Bardzo efektownie wygląda ściana przy klatce schodowej. Zdobi ją mozaika ze szklanych brył. To nowa kompozycja autorstwa Magdaleny Łapińskiej-Rozenbaum. Artystka mówi, że tworząc „Kosmos”, użyła wyłącznie materiałów z odzysku: – Udało się uratować część szklanych elementów oryginalnej mozaiki Marii Leszczyńskiej z lat 60. z tarasu kawiarni Zodiak. Resztę stanowią porcelanowe odpady z potłuczonych talerzy z fabryki w Wałbrzychu.

Fot: E. Lach

Projekt nowego ZODIAKU stworzyła pracownia Kalata Architekci. Plac przed ZODIAKIEM zaprojektowali architekci z krakowskiego biura Gowin & Siuta. Na placu działa fontanna – z belki pokrytej stalą nierdzewną spływa pionowo zasłona z kropelkującej wody. Bliżej bocznej elewacji ZODIAKU z KFC stoją kubiki z pionowymi ogrodami. W zieleń są wkomponowane siedziska. Na placu działa letnia kawiarnia, kawa jest serwowana z wózka rowerowego. – Cieszy mnie, że to miejsce ożyło. I że nie zapomniano o upamiętnieniu autora pierwotnej koncepcji. Bar ZODIAK z pawilonem w latach 60. XX w. zaprojektował mój ojciec Jan Bogusławski, współautorem był Bohdan Gniewiewski – przypomina Jerzy Bogusławski, architekt i profesor Akademii Sztuk Pięknych.

Fot: Artur Wosz