Wywiad z Cedricem Le Gallo – współscenarzystą i współreżyserem filmu „Krewetki w Cekinach”

Absolutny filmowy hit we Francji. „Krewetki w Cekinach” obejrzało już ponad pół miliona Francuzów. Film wchodzi do polskich kin 27 września, a Aktivist jest jednym z jego patronów medialnych.

Przeczytajcie wywiad z Cedricem Le Gallo – współscenarzystą i współreżyserem i dowiedzcie się jaka fascynująca historia kryje się pod tym tajemniczym tytułem.

„KREWETKI W CEKINACH” – CO TO TAKIEGO?

To przetłumaczona z angielskiego nazwa mojej drużyny piłki wodnej – „Shiny Shrimps”. Wpadliśmy na ten pomysł na jednym z treningów. „Krewetki” mają związek z pływaniem i z wodą. A „cekiny” – z dobrą zabawą. Przetłumaczyliśmy angielską nazwę na potrzeby filmu. Kryją się za nią prawdziwi ludzie…

JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE DOŁĄCZYŁEŚ DO DRUŻYNY PIŁKI WODNEJ?

W pewnym momencie życia nie miałem homoseksualnych znajomych. Przyjaciółka przekonała mnie, żebym dołączył do tej ekipy. Okazało się, że na treningach panuje świetna atmosfera. Postanowiłem przychodzić regularnie i dość wcześnie zacząłem brać udział w turniejach. Szybko zbliżyłem się do innych członków drużyny. Stali się moimi najlepszymi przyjaciółmi. To spotkanie zmieniło moje życie… Nie sądziłem że przynależność do „bandy” daje tak wiele radości i ułatwia zaakceptowanie tego, kim się jest. 

CZYM JEST DLA CIEBIE GEJOWSKA DRUŻYNA PIŁKI WODNEJ?

Miejscem, w którym możemy pogadać o swoich problemach, radościach i smutkach. Nasze podejście do seksualności, relacje z innymi, relacje miłosne i dowcipy w szatni są nieco inne niż w podobnych drużynach hetero. Dobrze, że mamy kogoś, z kim możemy to dzielić. Wszyscy lubimy imprezy, tańce, przebieranki. Osobiście robię to od dziecka. Ta ekipa jest dla nas przedłużeniem młodości. 

„KREWETKI W CEKINACH” TO TAKŻE STAN DUCHA?  

Oczywiście. Przez długi czas moja drużyna przegrywała wszystkie mecze. Nadrabialiśmy choreografiami i strojami. Nie walczyliśmy o najlepsze miejsce na podium, lecz o nagrodę za stworzenie najlepszej atmosfery. Naprawdę lubimy piłkę wodną, to sport, w którym można się wyżyć. Jednak w przeciwieństwie do innych drużyn, nie dążymy do zwycięstwa za wszelką cenę. Najważniejsze jest dla nas to, żeby być razem.

KIEDY UZNAŁEŚ, ŻE PRZYGODY WASZEJ EKIPY BYŁYBY DOBRYM MATERIAŁEM NA FILM?

Łączy nas bardzo silna, niemal młodzieńcza więź. Mamy ze sobą wiele wspólnego, a jednocześnie każdy z nas wykonuje inny zawód, jesteśmy w różnym wieku i różnie toczy się nasze życie…

 JUŻ SAMO TO JEST BARDZO FILMOWE… 

Właśnie. Zawsze, gdy mówię na imprezie, że należę do gejowskiej drużyny piłki wodnej, ludzie sie uśmiechają. Bo piłka wodna to dziwny sport, a fakt, że grają w nią geje, budzi dodatkowe zaciekawienie. Pomysł zaczął dojrzewać, gdy realizowałem program „Scènes de culte” („Kultowe sceny”) na zlecenie Canal Plus. Opowiedziałem o nim jednemu z dwóch producentów, Edouardowi Duprey, i zobaczyłem, jak zaświeciły mu się oczy. Pomyślałem, że znalazłem temat swojego fabularnego debiutu. Zacząłem pisać scenariusz. Drużyna była inspiracją, ale trzeba było opowiedzieć jakąś historię. Razem z Maximem wyobraziliśmy sobie konfrontację między trenerem -homofobem, a „Krewetkami w Cekinach”. To dwa całkiem różne światy.

DO JAKIEGO STOPNIA BOHATEROWIE SĄ WZOROWANI NA AUTENTYCZNYCH OSOBACH?

Żaden z bohaterów nie jest dokładnym odpowiednikiem prawdziwej Krewetki. Reprezentują pewne archetypy, w których każdy z nas może się odnaleźć. Cédric, na przykład, opowiada to, co przeżywają niektórzy członkowie mojego klubu, będący w długoletnich związkach: rozdarcie między rodziną a przyjaciółmi. Bycie Krewetką zabiera dużo energii i czasu. Tworzymy bardzo zgraną grupę, łączy nas wspólne poczucie humoru, skojarzenia, kultura, przeszłość. Trudno nas rozdzielić. Postać transseksualnego Freda nie ma konkretnego pierwowzoru, ale my wszyscy po trochu jesteśmy takimi Fredami, lubimy się popisywać, kochamy taniec i modę. Trzy, może cztery osoby w klubie są naprawdę „Fredami”, choć nie przeszli tranzycji. Uwielbiają teatralną przesadę, kochają występować i błyszczeć, niekoniecznie dzięki swoim sportowym uzdolnieniom.

KTÓRA POSTAĆ JEST NAJBARDZIEJ PODOBNA DO CIEBIE?

Każda z nich ma trochę ze mnie. 7 lat temu, gdy po raz pierwszy przestąpiłem próg klubu, byłem jak Vincent. Jestem trochę jak Fred, bo uwielbiam występy i popisy. Jestem  też trochę jak Xavier, mam podobny „apetyt na życie”. Bywam też Aleksem, gdy idealizuję miłość. Najdalej mi chyba do Cédrika. Ale każdy z bohaterów to trochę ja w różnych etapach życia.

ABY TAKI „CHÓRALNY” FILM BYŁ UDANY, POTRZEBA BOHATERÓW O RÓŻNYCH TEMPERAMENTACH…

Tak, każdy z nich ma osobiste wyzwania, to bardzo ważne. Wspólnym wyzwaniem jest udział w Gay Games, ale każdy z nich ma poza tym swój własny cel. Fred chce przygotować udaną choreografię, Jean chce spędzić czas z najlepszymi przyjaciółmi i ukryć przed nimi swoją tragiczną tajemnicę. Vincent przechodzi inicjację młodego geja, który niedawno przyjechał do Paryża. Alex pragnie ponownie zdobyć Jeana, miłość swojego życia. Cédric natomiast chce pogodzić życie rodzinne z towarzyskim. Każdy z nich idzie własną drogą, dążąc do własnego celu.

TEMATY, PODEJMOWANE W FILME, SĄ UNIWERSALNE, ŻYCIOWE. ŁATWO PRZYWIĄZUJEMY SIĘ DO BOHATERÓW, NIEZALEŻNIE OD TEGO, JAKIEJ JESTEŚMY ORIENTACJI…

Tak, ponieważ ogólnym tematem filmu jest triumf lekkości nad powagą. Tę powagę uosabia postać Matthiasa, który jest posępny i zdyscyplinowany, a jego jedynym celem jest zdobycie tytułu mistrza świata, nawet za cenę dobrych relacji z córką. Krewetki to życie pełne imprez, ekscesów, radości i śmiechu. Lekkość bywa często traktowana jak jedna z podrzędnych wartości kina. Niesłusznie. Lekkość to przeciwwaga dla rozpaczy, to wołanie o wolność. Lekkość pomaga nam zrzucić część brzemienia, które każdy z nas niesie. Właśnie dzięki tej lekkości towarzystwo Krewetek jest takie przyjemne.

PO OBEJRZENIU FILMU MA SIĘ OCHOTĘ WYJŚĆ Z DOMU, TAŃCZYĆ I PŁYWAĆ RAZEM Z KREWETKAMI!

Można kontrolować scenariusz podczas jego pisania, jednak trudno mieć pod kontrolą wszystko, co stanie się później na planie. Czy zadzieje sie magia? Czy ludzie będą patrzeć na Krewetki jak na dziwadła, czy też, przeciwnie, utożsamią się z nimi, mówiąc: „nie znam tego świata, ale teraz mam ochotę go poznać”? Taki projekt to duże wyzwanie.

CZY WARSZTAT DZIENNIKARSKI POMÓGŁ CI W PRACY NAD SCENARIUSZEM I REŻYSERIĄ? W JAKI SPOSÓB?

Nakręciłem wiele reportaży i filmów dokumentalnych, spędziłem mnóstwo czasu w montażowni, pracując nad tworzeniem opowieści i konstrukcją narracji. Odbyłem szkolenie u Johna Truby, który jest w Hollywood kimś w rodzaju kultowego „script doctora”. Podsunął mi mnóstwo kluczy do scenopisarstwa. Jako dziennikarz odwiedziłem wiele planów filmowych i obserwowałem pracujących tam ludzi…

„KREWETKI W CEKINACH” KOJARZĄ SIĘ Z FILMAMI TAKIMI, JAK „GOŁO I WESOŁO” CZY „DUMNI I WŚCIEKLI”. CZY SĄ TO DLA CIEBIE OCZYWISTE PUNKTY ODNIESENIA?

Tak! Film „Dumni i wściekli” opowiada o konfrontacji dwóch ekstremalnie różnych grup: ekstrawertycznych gejów z homofobami. Bardziej niż „Goło i wesoło” wymieniłbym tu „Priscillę, królową pustyni”, gdzie aspekt filmu drogi jest bardzo wyraźny. Jednym z naszych punktów odniesienia był też film „Mała miss” – ze względu na różnorodność grupy bohaterów. Krewetki funkcjonują jak rodzina, w której bywają napięcia, związane z bagażem doświadczeń każdego z jej członków, jednak w której wszyscy traktują się życzliwie.

JAK PRZEBIEGAŁA PRACA Z MAXIMEM GOVARE’M? CZY ŁATWO JEST ZAPROSIĆ KOGOŚ DO WSPÓŁPRACY, OPOWIADAJĄC WŁASNĄ HISTORIĘ?

Na pomysł tej współpracy wpadli producenci, ponieważ ja nigdy wcześniej nie pisałem scenariusza pełnometrażowej fabuły. Nie było mi łatwo pracować samemu. Okazało się, że Maxime i ja świetnie się uzupełniamy. Maxime zrealizował wcześniej dwa filmy fabularne: „Toute première fois” i „Daddy Cool”, napisał też wiele scenariuszy telewizyjnych. Tchnął życie w postać Matthiasa. Fakt, że różnimy się od siebie, pozytywnie wpłynął na kształt scenariusza. Mogłem testować różne rozwiązania na kimś, kto nie zna środowiska Krewetek i kto od razu mówił mi: „chwila, nie rozumiem tego”. To pozwoliło nam uniknąć hermetyczności. Chodziło o to, by stworzyć świat dostępny dla jak największej liczby widzów, a jednocześnie – nie pozbawić go jego prawdziwej natury. 

BO CHOĆ FILM OPOWIADA O WYCINKU SPOŁECZNOŚCI LGBT, TO PRZEDE WSZYSTKIM JEST TO HISTORIA GRUPY PRZYJACIÓŁ

Oczywiście nie próbowaliśmy pokazać całej społeczności LGBT. Podobnie jak „Rodzina Touche” nie pokazuje całej społeczności hetero! Postaci „Krewetek” przypominają moich kumpli. To nie karykatury lecz silne osobowości, które istnieją naprawdę i które, dzięki przynależności do tej grupy, mogły pełniej wyrazić swoją kreatywność i szaleństwo, które przecież drzemią w każdym z nas.  

JAK PRZEBIEGAŁ CASTING?

Był to bardzo złożony proces. Mieliśmy szczęście pracować z Coralie Amadeo, która jest niesamowitą kierowniczką castingów. Za każdym razem, gdy na casting wchodził odpowiedni aktor, wyselekcjonowany już wstępnie na podstawie przesłanych filmów wideo, „zakochiwaliśmy się” w nim natychmiast. Wiedzieliśmy, że to „ten”, jeszcze zanim zaczynał grać. Wystarczyło spojrzeć, jak wchodzi i usłyszeć, jak się z nami wita. Najtrudniej było znaleźć osobę do roli Freda. To nie Stany Zjednoczone! We Francji jest niewiele traspłciowych aktorek. Mimo to, w trosce o realizm postaci, postanowiliśmy poszukać takiej aktorki. Po kilku tygodniach dzikich poszukiwań, nadal nie mieliśmy nikogo. Wreszcie zobaczyliśmy Romaina w kabarecie „Madame Arthur” na Placu Pigalle. To był nasz Fred. Oczywiście musiały być to barwne postaci, ponieważ nie zamierzaliśmy łagodzić rzeczywistego wizerunku tej grupy przyjaciół. Na szczęście aktorom udało się nie popaść w karykaturę. Byli bardzo czujni, jak zresztą my wszyscy. Należało zachować wiarygodność i, mimo wszystko, pewną subtelność, by nie uderzać w fałszywe tony.

CZY, TWOIM ZDANIEM, JEST TO FILM ZAANGAŻOWANY?

Trudne pytanie!

MOŻE JEST ZAANGAŻOWANY W TYM SENSIE, ŻE ZACHĘCA DO TEGO, BY NICZEGO W ŻYCIU NIE ŻAŁOWAĆ I BYĆ SOBĄ?

Krewetki bronią pewnych określonych wartości: żyją pełnią życia, nie przejmują się opinią innych, całkowicie akceptują to, kim są. Wartością jest również lekkość, której mówiliśmy wyżej. Nie powiedziałbym, że jest to film zaangażowany bezpośrednio, jak na przykład „120 uderzeń serca”. Jego „zaangażowanie” czy też „aktywizm”, polega na propagowaniu pewnej wizji świata. Krewetki dzielą się z nami swoim spojrzeniem na życie.

JAKICH REAKCJI OCZEKIWAŁBYŚ OD WIDZÓW PO WYJŚCIU Z KINA?

Chciałbym, żeby widzowie – niezależnie od płci i orientacji seksualnej – mówili nam, że mają ochotę wsiąść do autobusu i pojechać na wakacje razem z Krewetkami.