Stolica w spódnicy – projekt Warszawianka

Opowiadają o #warszawiankach. Ale nie tych z pierwszych stron gazet i kart historii. Odkrywają te, których #historie dotąd nie zostały odkryte. Proste i z pozoru nic nie znaczące. Ale tylko z pozoru. #ProjektWarszawianka przedstawia poruszające sylwetki kobiet, które pewnie często mijamy na ulicy, spotykamy w tramwaju czy sklepie, a o których nic w zupełności nie wiemy. #EwaMajdecka, jedna z organizatorek, opowiada o tym, po co i gdzie szukać takich historii.

Już ponad dwa lata zajmujecie się wyszukiwaniem inspirujących warszawianek i opowiadaniem o nich. Skąd wziął się pomysł, żeby zająć się takim projektem?

Pomysł narodził się w mojej głowie i w głowie Olgi Mickiewicz. Jako że wcześniej robiłyśmy inny projekt razem i dobrze nam się pracowało, stwierdziłyśmy, że chcemy zrobić coś jeszcze. Połączyłyśmy trzy rzeczy. Naszą miłość i fascynację Warszawą jako miastem, miejscem, które ciągle się zmienia i ma na nas bardzo duży wpływ. Z drugiej strony obie studiowałyśmy – ja jeszcze kończę – socjologię. Stąd takie zainteresowanie historią drugiego człowieka. Chcemy pokazać, że naprawdę warto rozmawiać z ludźmi, interesować się i mieć taką pozytywną ciekawość, a nawet ciekawskość, świata. I trzecia rzecz, czyli #kobiety.

No właśnie, dlaczego akurat kobiety, a nie mężczyźni?

Historii mężczyzn jest bardzo dużo.  Historia to jest jakby jego historia – his story. My stawiamy na her storię. Czyli historię kobiet bądź z punktu widzenia kobiet. To zawsze jednak jakoś się różni. Chciałyśmy pokazać takie bohaterki dnia codziennego. Kobiety, które robią coś wyjątkowego, są nieszablonowe, odważne czy po prostu mają niesamowite historię. Takich projektów bardziej historycznych, może nawet herstorycznych, ale mających dotrzeć do przeszłości, było już sporo. Z kolei my chcemy się opowiadać o tym co tu i teraz.

wfoto2

Ewa Majdecka – jedna z autorek projektu, fot. Aleksandra Zawadzka

Działacie głównie w internecie.

Przede wszystkim za pomocą bloga i facebooka rel=”nofollow”. Projekt trwa już ponad dwa lata i trochę osób o nim wie. Jeśli mogę gdzieś o nim opowiedzieć, to bardzo chętnie to robię.

I zabrałyście się za to tak zupełnie non-profit.

Tak. Robimy to z czystej frajdy. Gdy widzę, ilu jest czytelników tych materiałów, to mnie to jakoś nakręca.

Cały czas namawiacie ludzi do wzięcia udziału w projekcie. Wachlarz działań jest dość szeroki – rysunek, fotografia, reportaż… Jak można się do was zgłosić ze swoim pomysłem?

To jest proste – trzeba napisać do nas maila na projektwarszawianka@gmail.com i przedstawić nam pomysł, jaki ma się w zanadrzu, plan rozmowy z bohaterką i to, jak wygląda jej historia. Później możemy razem pracować nad wymyślonym materiałem. A jeśli ktoś ma już gotowy projekt, to też oczywiście zapraszam.

dwudziestolatki, Karolina Winkowska, mistrzyni Polski w kitesurfingu, fot. Julianna Czapska

Karolina Winkowska – mistrzyni Polski w kitesurfingu, fot. Julianna Czapska

Mówisz, że stawiacie na bohaterki dnia codziennego. Jednak historia kobiety musi być w jakiś sposób intrygująca i zaciekawić odbiorcę takiego reportażu. Jak więc wygląda ciekawa warszawianka?

Nie mamy jakichś ścisłych kryteriów, jaka ona powinna być. Raczej stawiamy na osoby wyjątkowe, ale niekoniecznie znane. Ciekawsze jest dowiedzenie się czegoś o osobie, o której nigdy nic nie słyszeliśmy. Jakiś czas temu przeprowadziłam rozmowę z #gorseciarką, jedną chyba z dwóch, które jeszcze teraz w Warszawie pracują. Albo z panią zajmującą się #repasacją pończoch. Chodzi nam o takie historie – bardzo osobiste, związane na przykład z zawodem albo z jakąś pasją. Coś, co może wzbudzić zainteresowanie w drugim człowieku.

Czyli historie są przeróżne. Macie w zanadrzu swoją ulubioną? Taką, która szczególnie was poruszyła?

Myślę, że każda na swój sposób jest poruszająca. Jakiś czas temu rozmawiałam z panią, która od lat 70. do 90. śpiewała w różnych zespołach dancingowych. Ten rodzaj muzyki jakoś nigdy mnie szczególnie nie interesował, ale pomyślałam, że może uda się znaleźć jakąś ciekawą historię. I tak też się stało. Otworzył się przede mną zbiór bardzo ciekawych informacji o tym, jak wyglądała ta rozrywkowa część Warszawy, do których klubów warto było chodzić, jak wyglądały początki na przykład Ryśka Rynkowskiego. Nie można się nastawiać, że niczego się nie znajdzie, zawsze warto usiąść i na spokojnie porozmawiać. Okazuje się wtedy, że każdy ma w zanadrzu ciekawe życie.

Ale z drugiej strony może się też okazać, że nie każdy chce o nim opowiadać. Jak reagują kobiety na to, że chcecie przeprowadzić z nimi rozmowę o ich życiu?

Różnie. Zazwyczaj zgadzają się na spotkanie, chociaż zdarza się, że niektóre panie się nie chcą rozmawiać. Ale ogólnie są zadowolone. Na przykład pani Alicja, gorseciarka z Alej Jerozolimskich, była mi bardzo wdzięczna, bo powiedziała, że pokazałam, jak wyglądał jej zawód. I trochę uratowałam od zapomnienia historię, że taki istniał i był bardzo ważny. Jest to jakaś taka radość.

Ewa_Majdecka_repasaczka (1)

repasaczka, fot. Ewa Majdecka

No właśnie, radość. Wydaje się, że „Projekt Warszawianka” gromadzi same pozytywne emocje.

Tak. Bo ten projekt ma właśnie taki przekaz. On nie ma być kontrowersyjny, nikogo nie obraża. Wszyscy wychodzimy z pozytywnym nastawieniem. To też działa na drugiego człowieka.

Na zakończenie projektu ma powstać multimedialna #mapa Warszawy.

Mam nadzieję, że tak się stanie, ale ponieważ projekt jest non-profit, to zobaczymy, jak to będzie. Szukamy teraz chętnych osób, które mogłyby nam w tym pomóc. Mamy już nawet całą grafikę, więc liczę na to, że wkrótce ta kobieca mapa Warszawy powstanie.

A czy Warszawa jest kobietą?

Myślę, że Warszawa jest i kobietą i mężczyzną (śmiech), nie dzieliłabym tego tak. Ale myślę, że zawsze warto pokazywać te kobiece historie.