Wypełniają playlisty fikcyjnymi artystami? Spotify zaprzecza

źródło: flickr.com/Johan Larsson

Spotify został oskarżony o tworzenie piosenek i „pompowanie” nimi swoich najpopularniejszych ambientowych playlist. Sprawę rozdmuchał branżowy muzyczny portal Music Business Worldwile. Według nich na popularnej platformie streamingowej aż roli się od artystów, którzy nie mają publicznych profili i zaledwie kilka piosenek, ale ich odtworzenia idą w miliony. 

Takim na przykład zespołem jest Deep Watch, które na koncie ma zawierającą zaledwie 2 utwory EP-kę „Endless Fragments of Time. Wystarczy wpisać ich nazwę w Google, aby zorientować się, że Deep Watch nie mają swojej strony ani profilu w mediach społecznościowych, a na Spotify nie ma nawet ich biogramu. Statystyki są jednak dla nich bardzo łaskawe. Na tę chwilę „klimatyczny” utwór „Moments” przesłuchano już ponad 3 miliony razy, a tytułowy „Endless Fragments of Time”, brzmiący jak rozwinięcie pomysłu z „Moments”, 1,6 miliona razy. I to tylko od kwietnia, kiedy pojawili się na spotifajowej playliście Ambient Chill.

Podobnie wygląda historia z Enno Aare, którego kariera poza popularnym serwisem nie istnieje. Cztery piosenki, łącznie 17 milionów odtworzeń, obecność na playlistach „Sleep”, “Peaceful Piano”, “Piano in the Background”, “Deep Sleep” oraz “Music For Concentration”, które średnio obserwuje nawet po pół miliona osób.

Spotify kategorycznie odżegnuje się od oskarżeń, nazywając je „kompletną bzdurą”. W oficjalnym oświadczeniu streamingowy gigant zaprzecza, że posiada jakiekolwiek prawa do wrzucanych na playlisty utworów. „Nie jesteśmy wytwórnią, ta muzyka nie należy do nas, płacimy tantiemy” – piszą.

Takie wyjaśnienia nie tłumaczą jednak wszystkich zarzutów Music Business Worldwide. Spotify w dalszym ciągu może pod fikcyjnymi nazwami puszczać utwory wyprodukowane na zlecenie i płacić stawki dużo bardziej opłacalne, niż te standardowe. Dzięki temu oszczędzają setki tysięcy, a może i miliony dolarów. Szczególnie, że jak na razie zidentyfikowano już 50 fikcyjnych artystów, a Music Business Worldwide twierdzi, że to wierzchołek góry lodowej.