Wskoczyć do basenu

Sampha występował w Warszawie w listopadzie zeszłego roku, tuż przed premierą swojego debiutanckiego albumu „Process”. Niedługo po koncercie w Hybrydach ogłoszono, że pojawi się w Polsce ponownie w ramach festiwalu World Wide Warsaw 2017. Europejska trasa koncertowa Samphy nie daje mu zbyt wiele czasu na oddech: przyjedzie do nas z Berlina, gdzie wystąpi dzień wcześniej, a dwa dni po koncercie w Warszawie wyjdzie na scenę w Mediolanie. Podobne tempo on i jego zespół utrzymuje do końca maja, a na początku czerwca jeszcze je zwiększa, bo przecież w Europie zaczyna się sezon festiwalowy. Z Samphą zdzwaniam się na kilka dni przed koncertem w Warszawie. Promuje swój nowy album w Paryżu i ma dla mnie niewiele ponad kwadrans.

Czy jako artysta, który ciągle podróżuje możesz jeszcze czerpać z tego przyjemność?

Tak, chociaż czasami podróże są tak częste, że przestaję się orientować, gdzie jestem. Ciężko zwiedzać, nawet jeśli mam na to czas, bo zwykle wszystkie moje myśli są skupione na występie, który mam dać wieczorem albo dzień później. Ale lubię podróżować, bo mogę wtedy podpatrywać zwyczaje ludzi mieszkających w innych miejscach.

Przed wydaniem swojego solowego albumu byłeś częstym gościem w utworach innych artystów, m.in. Drake’a, Solange czy SBTRKT. Czego się uczysz dzięki współpracy z innymi?

Na pewno perspektywa innych artystów, z którymi współpracowałem, wpłynęła na to, co sam później tworzyłem. Mogę obserwować, jak proces tworzenia wygląda u innych. Szczególnie dużo dała mi współpraca z SBTRKT – skomponowaliśmy razem kilka świetnych utworów, np. „Trials of the Past” z jego debiutanckiej płyty.

Czujesz się ograniczony przez gatunek, w ramach którego tworzysz?

Do pewnego stopnia tak, chociaż zawsze staram się wychodzić poza niego. Ograniczenia to coś, co zawsze będzie mi towarzyszyć. Mam ich sporo – np. nie gram na pianinie tak dobrze, jakbym chciał i brakuje mi wiedzy w niektórych dziedzinach związanych z muzyką. Staram się jednak dbać o to, żeby uczucie ograniczenia mnie nie paraliżowało. Zrozumienie swoich ograniczeń to ważna część dorosłości. Musisz poczuć się dobrze z tym, co masz.

W teledysku do singla „Blood On Me” ciągle uciekasz. Przed czym?

Przed wieloma rzeczami – to problem, z którym zmagam się od dawna. Może chodzić o ucieczkę przed chęcią powrotu do kogoś kogoś bliskiego, odnowieniem kontaktu z rodziną, a nawet odkładanie w nieskończoność wizyty u lekarza. Jestem ekspertem w odkładaniu rzeczy na później, także tych ważnych. Dorosłość polega jednak na tym, że musisz dojrzeć, podejmować decyzje i je egzekwować, nawet jeśli to nieprzyjemne. Tak jak w przypadku skoku do wody – trzeba stanąć na krawędzi basenu i podjąć decyzję.

To o tym jest twój debiutancki album?

Do pewnego stopnia na pewno, bo utwory na nim dokumentują wchodzenie w dorosłość. W czasie pracy nad albumem odeszła moja matka, więc miałem w sobie duży ból, który narastał. Process dokumentuje próbę poradzenia sobie z nim.

 

 

Nie boisz się, że pisanie o twoich uczuciach w taki otwarty sposób może być niebezpieczne?

Nie mam do końca wpływu na to, o czym są moje utwory. Po prostu czuję, że muszę o czymś napisać, to wychodzi naturalnie. Czasem się nad tym zastanawiam, bo są ludzie, którzy dopytują, gdzie są wesołe piosenki. Chcę robić muzykę, z którą się utożsamiam i nie mam kontroli nad tym, jak ludzie ją odbierają. Mimo że jest we mnie cząstka, która stale zastanawia się, czy to, co wymyślę spodoba się publiczności.

Sampha wystąpi w niedzielę, 19 marca w klubie Proxima. Koncert jest częścią festiwalu World Wide Warsaw 2017.