„Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u” – trudny lot

old, grunge wood panels used as background

Anna Sulińska, Czarne

Zakonnice, stewardesy i prostytutki. Te trzy kobiece profesje rozbudzają wyobraźnię. Można nimi sprzedać każdą historię, bo każda z nich kryje jakieś tajemnice. O ile jednak o zakonnicach i prostytutkach napisano już wiele, o tyle o stewardesach do tej pory milczano. Mimo że w pewnym sensie łączą obie pozostałe zawody. Są bliżej nieba i zaspokajają ludzkie potrzeby.

Jest z pewnością coś perwersyjnego w pani w mundurku rytmicznie machającej rękami, której praca, polegająca na obsługiwaniu rozkapryszonych pasażerów, wymaga świętej cierpliwości. Święte kusicielki wniebowzięte. Często na zawsze, bo ta praca, mimo wielu bonusów, wiąże się z ogromnym ryzykiem. Mówią o tym wszystkie bohaterki reportażu, które skrupulatnie przepytuje dziennikarka.

Sulińska to pilna uczennica. Każde usłyszane zdanie ogląda po wielokroć, a każdą przytoczoną historię sprawdza u kilku źródeł. Czuć, że temat ją pochłonął – na zdobywaniu informacji spędziła kilka lat. Jej „Wniebowzięte” to kompleksowa historia polskiego lotnictwa. Sporo w niej przytaczania historycznych dokumentów i archiwalnych znalezisk, mniej sensacyjnych historyjek i zwykłych, ludzkich opowieści. Nawet jeśli takie się pojawiają, to podane są niestety w dość sztywny, reporterski sposób. Jednak mimo tego – na moje oko trochę zbyt powściągliwego – stylu „Wniebowzięte” to bardzo ciekawa pozycja, która pokazuje kulisy „najbardziej pożądanej” pracy świata.

Szczególnie ciekawe są te pierwsze, pionierskie historie opowiadające o czasach, kiedy nie było jeszcze wiadomo, czy stewardesa jest tylko dodatkiem do samolotu czy jego niezbędnym elementem. Dalsze rozdziały książki to kolejne etapy wtajemniczenia. Z każdą otwartą trasą (początkowo samoloty latały tylko po Polsce) poznajemy historie przemytów, romansów z pilotami, koleżeńskiej zawiści, ale też silnych więzi i spektakularnych przygód. Są też katastrofy lotnicze, łzy i cudowne ocalenia. Całość jest jednak jak długi rejs do Ameryki. Pod koniec nogi trochę bolą od przebierania.