Wirtualna wycieczka po klubach Tel-Awiwu

W kontekście niedrogich biletów samolotowych i regularnych lotów z Polski do Izraela – Tel Awiw staje się niezwykle atrakcyjnym punktem wycieczek dla wszystkich globtroterów. Nie tylko dla kulinarnych freaków, których fascynuje bliskowschodnia kuchnia, począwszy od kultowego już hummusu, a kończąc na szabasowym czulencie czy architektonicznych zapaleńców, dla których widok 5-tysięcznego kompleksu budynków w modernistycznym stylu jest strawą dla oczu i duszy. Tel Awiw powinien zainteresować – w pierwszej kolejności – fanów elektronicznych brzmień, a co za tym idzie ‚klubowych tancerzy’, bo już nie tylko Berlin czy Amsterdam, ale również Tel Awiw jest ważnym punktem na mapie szeroko pojętej ‚techno-turystyki”. Dlatego zapraszamy was bardzo serdecznie do przeczytania poniższego „Praktycznego przewodnika po telawiwskich klubach”, gdzie w kilku zdaniach przybliżymy najciekawsze miejsca na mapie miasta, które nigdy nie zasypia.

The Block (Salame St. 157)

Wydaje wam się, że znacie uczucie, gdy wibracje przechodzą przez Wasze ciało? Myślicie, że minionego weekendu bawiliście się w miejscu, gdzie krystaliczna czystość dźwięków przenikała Wasze bębenki w uszach? Jeśli tak to zapewne nigdy nie mieliście okazji odwiedzić najlepszego klubu w Tel Awiwie, a co za tym idzie jednego z najlepiej nagłośnionych klubów na świecie. The Block, ulokowany jest w dawnym dworcu autobusowym(Tahana Merkazit) w Tel Awiwie, którego historia sięga roku 2008, kiedy to właściciel klubu Yaron Trax wrócił z nowojorskiej wyprawy. Tam po wielu tygodniach konsultacji i spotkań z pionierami elektronicznej sceny lat ’70 i ’80 m. in z legendarnym Davidem Mancuso, powrócił do swojej ojczyzny, aby przenieść na rodzimy grunt technologiczne oraz logistyczne rozwiązania, usłyszane u swoich starszych kolegów po fachu. Decyzja o inwestycji milionów w system nagłośnieniowy z prawdziwego zdarzenia bardzo szybko się opłacił, co znajduje potwierdzenie w opinii wszystkich topowych DJ’ów i producentów, którzy odwiedzają to miejsce w każdy czwartek(to początek weekendu w Izraelu, gdyż pierwszym dniem tygodnia jest niedziela – przyp.red). Legendarny Richite Hawtin w samych superlatywach opisywał telawiwski The Block jako: „Najlepsze miejsce pod słońcem.” A, gdy dodać do tego surową politykę „Respect the vibe. No phones on the dancefloor”, dziesiątki kul dyskotekowych nad głowami, przepiękną identyfikacje graficzną, równie piękny vibe, panujący na trzech salach oraz nazwiska z samego elektronicznego Olimpu to mamy przepis na ogromny sukces. Miejsce tak obowiązkowe do odwiedzanie podczas wycieczki do Ziemi Świętej, jak Ściana Płaczu czy starożytne Jaffo.

Ostatnie występy: Mano Le Tough, Marcel Dettmann, Acid Pauli, Maceo Plex, Planet Giegling

The Cat & Dog Club (Karlibakh St. 23)

Miejsce, które bez krzty przesady można tytułować mianem „kultowego”. Najstarszy i najdłużej działający klub w Izraelu, który szczyci się ponad 20 letnią historią. Jeśli wychowałeś się na brzmieniach progresywnego house’u, zaś takie nazwiska jak Guy J, Asi Kojak, Guy Mantzur, Sahar Z czy Gel Abril powodują, że w Twoich oczach pojawia się charakterystyczny błysk, spowodowany delikatnym podnieceniem oraz tęsknotą za dawnym clubbingiem to The Cat & Dog Club w Tel Awiwie powinien być spełnieniem Twoich najskrytszych marzeń i pragnień. Mocarny soundsystem i unikalny wystrój wnętrza, wyrażający prawdziwie telawiwski styl, łączący w sobie takie pojęcia jak: „sexiness”, „fancy” czy „sleazy” powodują, że każdego dnia klub jest miejscem spotkań lokalnych artystów, muzyków, modeli, trendsetterów i szeroko pojętej śmietanki towarzyskiej. Zapewnienia włodarzy klubu, że jest to idealny wybór dla wszystkich, tęskniących za „izraelskim undergroundem”, zróżnicowaną stylistycznie muzyką oraz atmosferą, przepełnioną seksualnością wydają się bardzo prawdziwe.

Ostatnie występy: John Digweed, Hernan Cattaneo, Joris Voorn, Sven Vath, Sasha

Breakfast Club (Rothschild 6 St.)

Niech nie zmyli Was nazwa, bo na miejscu nie dostaniesz, popularnej szakszuki, ani jajek z bekonem, a co najwyżej pompujące techno i głęboki house we wczesnych godzinach porannych. Gdy jeden z potentatów izraelskiej sceny elektronicznej – Gal Ofer – otwierał to miejsce, złożone z dwóch autonomicznych organizmów: Breakfast Club oraz Milk Bar przyświecała mu jednej idea: stworzenie miejsce, które będzie funkcjonowało do bardzo późnych godzin, a także, sprawiające wrażenie kameralności. I to udało mu się w stu procentach, gdyż, usytuowany w samym sercu miasta klub stał się, popularną ‚afterownią’ dla wiecznie spragnionych zabawy Izraelczyków. Dwie sale, charakteryzujące się delikatnym, punktującym oświetleniem dają poczucie komfortu wszystkim zmarnowanym i wycieńczonym rycerzom nocy. Na jednej z nich uświadczysz brzmienia z pogranicza hip-hopu, funk, soul czy muzyki world, zaś na drugiej króluje niepodzielnie elektronika najwyższego sortu. Motto, które przyświeca twórcom Breakfast Clubu brzmi następująco: „To miejsce, gdzie słońce nigdy nie świeci” i w rzeczywistości tak jest, bo wchodząc tam w środku nocy możesz zanurzyć się bez reszty i opuścić lokal dnia następnego – również grubo po zachodzie słońca.

Ostatnie występy: Zener Brothers, Yotam Avni, Prosumer, Horse Meat Disco, Fred P

Beit Maariv (Menachem Begin St. 51)

Najmłodsze „dziecko telawiwskiej sceny”, bo klub stosunkowo nowy, gdyż jego huczne otwarcie miało miejsce w sierpniu ubiegłego roku. Bardzo szybko zdobył sympatię miejscowej społeczności i szturmem znalazł się w zestawieniach, dotyczących najważniejszych, undergroundowych lokali na Świętej Ziemi. Beit Maariv mieści się w historycznej siedzibie jednej z najstarszych izraelskich gazet „Maariv”, która obok „Yedioth Ahronoth” i „ Israel HaYom” znajduje się na samym szczycie dziennikarskiego mainstreamu. W podziemiach „Domu Maariv” w południowej części miasta znów tętni życie, zaś ośrodek stał się bardzo ważnym miejscem spotkań znacznej części ‚techno community’. Na największe uznanie zasługuje fakt, że pomimo kalendarium, złożonego z czołowych przedstawicieli współczesnej elektroniki jego twórcom udało się zachować jej niezależny i twórczy charakter. Skromne i proste wnętrze, ale broniące się świetnym nagłośnieniem i niezwykle świadomą publiką.

Ostatnie występy: Kiasmos, Ian Pooley, Marcel Fengler, Radio Slave, Simian Mobile Disco

Alphabet (Ahad Ha’Am St. 54)

Alphabet to najpiękniej i najlepiej zaprojektowany mini-club w Tel Awiwie. „Mini”, bo w porównaniu do wyżej opisywanych lokali, cechuje się najmniejszą powierzchnią, ale jednocześnie to tutaj spotkasz najszerszy przekrój społeczny młodych Telawiwczyków, począwszy od wszelkiej maści ‚rejwerów’, lubujących się w atmosferze podziemnego stylu życia przez artystyczną bohemę, a kończąc na eleganckich parach, szukających odpoczynku od tygodniowego znoju pracy w pobliskich biurach wielkich korporacji. I każdy z nich znajdzie tu coś dla siebie, gdyż Alphabet posiada dwie oddzielne części: jedną sctricte klubową, w której dasz się porwać tanecznemu szaleństwu w tempie 125BPM i więcej oraz drugą o wdzięcznej nazwie „Gamma”, który jest swego rodzaju salonem relaksu, przypominającym ekskluzywną saunę z górującym nad głowę czerwonym neonem. Jeśli pragniesz dowiedzieć się jak i w jakim tempie bawi się tutejsza tkanka miejska to musisz odwiedzić to miejsce za którym muzycznym sukcesem stoi Ori Kenneth aka DJ Alek Lee.

Ostatnie występy: TV.OUT, Uriah Clapter, Adi Shabat, Hectik, Amichay Matyas

tekst: Kacper Ponichtera