Wielka mewa narobi na dzieciaki, czyli najgorsza kampania reklamowa 2016 r.

dron, nivea, mewa

„Think outside the box” bywa przez agencje reklamowe czasami traktowane zbyt dosłownie, a wodze wyobraźni nie hamowane absolutnie niczym skutkują powstawaniem kampanii, na widok których przecieramy oczy ze zdumienia. Jedną z nich zobaczyliśmy dziś.

Wyobraź sobie, że leżysz na plaży korzystając z ładnej pogody i słońca. Nagle, na niebie pojawia się olbrzymia mewa, z której kupra wydobywa się pokaźna ilość białej mazi i spada prosto na twoją twarz. Nie martw się, to nie ptasia kupa. To krem Nivea.

Nivea, krem, mewa

Nivea we współpracy z agencją reklamową Jung Von Matt/Elbe zaprojektowała sterowany jak dron samolot-mewę, który za cel swojego ataku obiera dzieci bawiące się na plaży. Podlatując prosto nad grupkę bawiących się dzieciaków obryzguje je mazią kremu z filtrem. Czy rodzice są zadowoleni z tego, że głowy ich pociech zostały oblane białą mazią wprost spod kupra ptaka? Poddalibyśmy to pod wątpliwość. Jednak grupa Nivea zarzeka się, że celują tylko w takie grupki, które wyglądają na narażone na szkodliwe działanie promieni słonecznych. W jaki sposób to sprawdzają? Wśród okolicznych wydm ukryci są pracownicy, którzy kierują mewą i wydają polecenia „ataku”.


Absurdalna akcja udokumentowana jest jako wspaniała kampania społeczna zachęcająca do smarowania się filtrem.

John Hegarty, na międzynarodowym konkursie reklamy Cannes Lions, nie omieszkał wygłosić ironicznego komentarza pod adresem kampanii nazywając ją „zdecydowaną czołówką technoogii i integracji marki” i dodając, że „Zespół tworzący Monty Pythona z pewnością nadałby kampanii nagrodę za niezwykłą kreatywność”. Zgadzamy się i czekamy na nominację do najgorszej kampanii 2016 r.

7 komentarzy

Dodaj komentarz