Watch_Dogs – czy dali radę z tym hajpem?

Gra, która już na rok przed premierą hajpowana jest jako „przyszłość rozrywki” małe ma szanse choćby doskoczyć do poprzeczki, którą postawili jej fani.

Dlatego gdy wokół mnie panowała ekscytacja „Watch_Dogs”, ja spokojnie czekałem na premierę, w ogóle nie nastawiając się na to, co będzie. I dobrze, bo „Watch_Dogs” jako pierwsza prawdziwa gra nowej generacji zostałaby przeze mnie w tej recenzji zmiażdżona. Jako po prostu nowy sandboxowy IP – jest ok. W „Psach” wcielamy się w postać Aidena Pearce’a, hakera, którego jedynym celem jest pomszczenie śmierci siostrzenicy, której jest zresztą do pewnego stopnia współwinny. Gra toczy się w Chicago, mieście wypełnionym kamerami CCTV, sterowanym ctOSem – programem mającym zagwarantować bezpieczeństwo mieszkańcom, a który przy okazji nie przejmuje się zbytnio prywatnością tych, których ma chronić. Aiden jest świetny w swoim fachu, dzięki czemu już od początku gry możemy sami korzystać ze shakowanego ctOSa i zaglądać ludziom w komórki. To właśnie możliwość hakowania większości urządzeń elektronicznych sprawia w grze największą radochę. Większość misji można zresztą wypełnić nie używając nawet broni – gapiąc się w ekran komórki zachodzimy wrogów od tyłu. Nowy twór Ubisoftu jest fajną grą, ale nie można porównywać jej z prawdziwymi królami piaskownic. Najbliżej „Psom” jest do (nomem omen) „Sleeping Dogs”. Fajnie się gra, można czasami zawrócić, ale nie ma w nich niczego wyjątkowego. Pamiętajmy jednak, że Ubi wie jak tworzyć kultowe serie – w końcu pierwszy „Assasin’s Creed” też nie zachwycał. Trzeba mieć nadzieję, że podobnie dobrze rozwijać się będzie „Watch_Dogs”.

„Watch_Dogs”
Xbox360 / XboxOne / Ps3 / PS4
Ubisoft