W imieniu drzew. Ogród Miejski Jazdów już działa!

Do zieleni wciąż mamy nieco podejrzliwy stosunek. W jednym z największych miejskich parków Warszawy obowiązywał do niedawna zakaz siadania na trawie. Wizyta z psem jest tam zabroniona na równi z próbą wtargnięcia rowerem na alejki uświęcone śladami królów. Kiedy jednak dostajemy kawałek przyrody na własny użytek, bez litości się na niej wyżywamy. Bo jak inaczej podsumować betonowe tsunami, które zalało stołeczne nabrzeże Wisły tak szczelnie, że chyba tylko trzęsienie ziemi mogłoby spod metrowej warstwy cementu wydobyć najmniejszy choćby kawałek trawy?

Wydaje się jednak, że nikomu to nie przeszkadza. Prace trwają, a kolejne kilometry nabrzeża mają już wkrótce zostać „zrewitalizowane”, bo zieleń lubimy, ale tylko na własnych warunkach. Nie mamy też najlepszych nawyków spędzania czasu na świeżym powietrzu – zwłaszcza gdy o zieleń chodzi. Grill co prawda zdjęliśmy już z balkonu, ale zabierając go do parku, nie zapomnieliśmy o głośnikach bluetooth, power banku i „trzech królach”, po których puszki najpewniej zostaną w parku, gdy zmęczenie zmusi nas do powrotu. Nie o taki lajfstajl chodzi. A może wcale nie chodzi o lajfstajl. Przywilej korzystania z zieleni to odpowiedzialność. Drzewa i krzaki nam tego nie powiedzą. Powtarzają za to artyści i instytucje kultury. To za sprawą artystów aktywistów właśnie dowiadywaliśmy się, jak pomagać pszczołom, które wygoniono z miast, a teraz jest płacz, bo wkrótce może ich zupełnie zabraknąć. Artystka Cecylia Malik ratowała przed katastrofą krakowski Zakrzówek.

W warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej, do którego droga prowadzi przez park na Jazdowie, ogród był miejscem-niemiejscem, terenem niczyim. Kilka lat temu na kawałku zieleni zaaranżowano niewielką altankę, w której odbywały się spotkania, głównie edukacyjne. Od altanki ludzie woleli jednak hamaki na pobliskim trawniku. Trudno się temu dziwić. Dobrze, że w ogóle znalazł się tu skrawek trawy, na którym – o dziwo – wolno usiąść. Teraz jednak galeria, bardziej niż na przyjemności, stawia na misję.

Kuratorka przestrzeni Anna Czaban z zielonego skweru przed galerią postanowiła stworzyć miejsce otwarte na eksperymenty. Przede wszystkim nawiązała współpracę z sąsiadami, takimi jak fundacje ulokowane w domkach fińskich, oddział szpitala psychiatrycznego na Jazdowie czy ogród botaniczny należący do Uniwersytetu Warszawskiego. Ogrody i tereny zielone mają nam przypominać o tym, że nasz stosunek do przyrody powinien się zmienić, bo bezmyślnie „czynić jej sobie poddaną” już nie wypada.

Wybudowana właśnie platforma pozwoli nam stanąć na poziomie koron drzew, tak byśmy mogli zobaczyć świat z ich perspektywy. Arboryści wytłumaczą, dlaczego chwasty i samosiejki są tak samo ważne jak drzewa sadzone w ramach odgórnego planu. Przed galerią zostanie ustawiona mównica, na wzór tych z londyńskiego Hyde Parku. Wszystko po to, żeby wreszcie ktoś mógł zabrać głos w imieniu drzew i krzewów. I przemówić do wszystkich, którzy rozłożą się na trawniku w ogrodach przed budynkiem Zamku.


W Ogrodzie Miejskim Jazdów od 5.06. przez całe lato (w soboty, niedziele i w wyznaczonych terminach warsztatów) można wejść na znajdującą się w koronach drzew platformę do obserwacji przyrody, a od 10.06. spontanicznie zabrać głos na speakers’ corner przed głównym wejściem do U-jazdowskiego.

Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski to działająca od ponad 30 lat stołeczna instytucja kultury, od roku posługująca się także skrótem U-jazdowski. Na terenie zamku, otaczającego go parku oraz w sąsiednim budynku dawnego arsenału znajdziemy galerię sztuki, niezależne kino oraz przestrzenie, w których organizowane są performanse i koncerty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *