W USA zabrakło masek Mike’a Myersa. Wszystko przez film „Baby Driver”

źródło: YouTube

Gdyby ktoś powiedział wam pól roku temu, że na Halloween wszyscy będą chcieli przebrać się za Austina Powersa, nie uwierzylibyście. Szczególnie, że ostatni z serii film o przygodach fikcyjnego brytyjskiego agenta, „Austin Powers i Złoty Członek”, w kinach pojawił się równo 15 lat temu i nic nie zapowiada wskrzeszenia serii.

Hollywood Reporter donosi jednak, maski przedstawiające Powersa w ostatnim czasie sprzedawały się tak dobrze, że zabrakło ich w całych Stanach Zjednoczonych, a właściciele sklepów z przebraniami plują sobie w brodę, że nie przewidzieli trendu i nie zamówili ich więcej.

Skąd powodzenie? Oczywiście dzięki filmowi „Baby Driver” Edgara Wrighta, a konkretnie zawartej w kinowym hicie ostatnich miesięcy zabawnej scenie napadu. Jeden z przestępców myli w niej przebrania i zamiast zaplanowanych do skoku masek, przestawiających tę, używaną przez mordercę Michaela Myersa z kultowego horroru Johna Carpentera „Halloween”, kupuje maski Austina Powersa, w którego z kolei wcielał się aktor Mike Myers. Sam reżyser jest zachwycony zamieszaniem i oczywiście skomentował już sprawę:

Rozpiera mnie duma. Mam wrażenie, że podczas mojej kariery, podsunąłem ludziom wiele bardzo prostych kostiumów na Halloween, jak np. Shauna z filmu „Wysyp żywych trupów” – powiedział Hollywood Reporterowi Edgar Wright.

 

Poniżej wspomniana scena z filmu „Baby Driver”:

…i maska z filmu „Halloween”: