Ulubione wrocławskie miejscówki Waldemara Kasty

Waldemar Kasta

Znany też jako Wall-E, wrocławski raper, wokalista i tekściarz. Z początku – i niedawno na powrót – związany z hardcore’owymi odmianami rocka, swój podstawowy język ekspresji na długie lata znalazł w hip-hopie. Założyciel K.A.S.T.A. Składu, członek efemerycznych ekip takich jak GTW, 3WKasta czy Super Grupa, autor dwóch płyt solowych, często udzielał się gościnnie. Poza działalnością muzyczną udziela się również jako działacz prospołeczny, aktor i konferansjer na galach MMA.

Pręgierz

PręgieżJakub Rudnicki
Rynek wrocławski – jak wiadomo – wielce urokliwym miejscem jest! Wrocławianie stworzyli tu wyjątkowy klimat, nadając sens sloganowi promocyjnemu miasta – „Wrocław, miasto spotkań”. Dlaczego jednak znakomita większość ważnych dla mnie spotkań odbywa się w dawnym punkcie wymierzania kar?! Miejski pręgierz zmienił swoje mroczne oblicze i stał się symbolem młodzieżowego buntu, punktem zbornym młodego wagarowicza. Nie znam nikogo, kto choć raz nie umówił się pod pręgierzem.

Świdnicka

foto: Filip Tylkowski
Nieopodal dawnego miejsca publicznej chłosty znajduje się – dziś coraz bardziej kultowe, bo zagrożone przebudową – przejście podziemne przy ul. Świdnickiej. W PRL-u miejscówka znana każdemu „dziecku amerykańskich sportów”. Jeżeli wiedziałeś, co to rolki i deska, to wiedziałeś też, że właśnie tam nas znajdziesz – na schodach i poręczach, tuż obok osobliwego dachu przejścia. Przestrzeń pod główną arterią miasta to miejsce kultowe również dla wrocławskich muzyków, artystów niezależnych i wszelkiej maści grajków, którym służyła ona jako scena ich pierwszych występów. W tym również i mi.

Kolor

foto: Filip Tylkowski
Plac Nowy Targ, mimo decyzji o zakazie handlu, długo jeszcze był nazywany placem targowym. Dla wychowywanych w latach 70. i dorastających w 90. nigdy jednak nie nazywał się inaczej niż „Kolor”. Znajdująca się pod nim Strefa Radia Kolor – wielki podziemny bunkier w sercu Wrocławia – miała rangę najbardziej kultowego klubu nocnego w mieście. Była ona jednocześnie największą „podziemną” sceną koncertową i najpopularniejszą miejscówką lat 90.

Rocker

Rocker Jakub Rudnicki
Najdziwniejszy flow – możliwość wjeżdżania harleyami do środka knajpy znajdującej się w piwnicach wrocławskiego ośrodka dla niesłyszących przy ulicy Braniborskiej. Najlepszy flow – międzysubkulturowy tygiel punków, metali i hiphopowców, w legendarnym lokalu nie mniej legendarnych członków wrocławskiej rockowej kapeli Vincent. Tu organizowałem swoje pierwsze imprezy hiphopowe, tu mieszkałem, tu i tylko tu, z potrzeby chwili zostałem didżejem wtorkowych i czwartkowych dni reggae. Nie mieści mi się w głowie, ile razy przeżyłem tam coś „po raz pierwszy”, jestem pewien, że to samo może powiedzieć niejeden. Dla mojego pokolenia – obok Amsterdamu i Podium – klub Rocker to absolutnie legendarne i niezapomniane miejsce.

Park Kopernika

Park StaromiejskiFilip Tylkowski
Każda ekipa miała swoje tajne miejscówki, osiedlowe miejscówki i miejscówkę „reprezentacyjną”. Prestiżem było jej utrzymanie i przekonanie innych ekip, że tu właśnie można znaleźć naszą. Park Kopernika to oczywiście miejsce spotkań wielu wrocławian, ale – uwierzcie – w starych czasach to była nasza i tylko nasza miejscówka. Fontanna „chłopca z łabędziem” tuż obok Teatru Lalek – dziś pięknie odrestaurowany teren, był wtedy naszym „kawałkiem podłogi”, miejscem gry w zośkę i składania pierwszych rapsów. Ten park był naszym Sherwood. Przypominam sobie, ile przeżyłem tam z moją ekipą, w tym osobliwym teatrze młodzieńczych fascynacji, ludzkich upadków i tragedii. I mimo że moje crew bezpowrotnie utraciło swoją miejscówkę, myślę sobie, że to dobrze, że dziś ten park jest już tylko świadkiem zabaw dzieci i wyznań uśmiechniętych, zakochanych par.

12 komentarzy

Dodaj komentarz