„Two And a Half Men” w końcu dobrneli do swojego smutnego końca

40 minut. Tyle czasu musiałem zmarnować dzisiejszego dnia, aby przekonać się, że Charlie Sheen nie powrócił do serialu, aby pożegnać się z fanami. Wielkie ego Chucke’a Lorre okradło fanów z szansy zaśmiania się jeszcze raz z pijanego Charliego a „meta żarty” były przygotowane dla typowego odbiorcy projektu Lorre – dla debili.

Chuck już ostatecznie zrezygnował z jakiejkolwiek subtelności w opowiadaniu kawałków. Jego scenariusze opierają się na żarcie, wyjaśnieniu i powtórzeniu. Ponieważ jak sam zakłada nikt nie jest w stanie zrozumieć jego genialnej komedii.

Fakt, że „Dwóch i Pół” skończyło się po 12 sezonach szokuje. Każdy sezon polegał na tym samym i chociaż postać Sheena była zabawna to seriale mają to do siebie, że powinny się rozwijać w jakimś kierunku, a tutaj nawet najlżejsze próby zmiany zostały zarzucone jakoś w trzecim roku kręcenia.

Było kilka pozytywów w ostatnim odcinku. Pojawił się Arnold Schwarzenegger (i to, że był jest pozytywem bo jego żarty był tak samo słabe jak wszystko czego tyka się Lorre), był też Christian Slater i wielki powrót każdego kto kiedykolwiek cos znaczył dla historii opowiadanych w „2,5”. Jednak ostatecznie nie dostaliśmy nic zabawnego. Nie było ani chwili gdy podniósłby mi się kącik ust, a wszystko to mogło zostać zapomniane gdyby Lorre postanowił pogodzić się z Sheenem.

40 minut stracone.

Dodaj komentarz