Tort vs Dj, czyli Steve Aoki wyjaśnia dlaczego robi to co robi

Od lat Steve Aoki jest djem, z którego fani muzyki elektronicznej śmieją się najchętniej. Jego występy na żywo składają się z rzucania tortem w fanów, wylewania na nich butelek szampana i wypuszczania w tłum nadmuchanej łódki. Aoki jak dotąd nigdy nie odpowiadał na zarzuty tyczące się jego sztuki, ale w końcu przerwał milczenie i napisał tekst, w którym wyjasnia co robi i dlaczego w ten sposób.

„Ci, którzy nie wiedzą co dokładnie robi DJ będąc na scenie muszę wyjaśnić, że jeśli nie miksujesz akurat kawałków to nie masz zbyt wiele do roboty. Oczywiście możesz kręcić pokrętłami (schodzić z basu, pogłaśniać wyoskie dźwięki tworząc w ten sposób historię w swoich setach) ale nie musisz tego robić. (…) Ja też to robię, ale nie przez cały czas. Oczywiście szanuję djów, którzy w każdym kawałku starają się pokazać swój styl czy to scratchując jak hip-hopowcy czy dodając efekty, lupując tracki i sample czy robiąc cokolwiek innego.

Więc co możemy jako DJe robić na scenie gdy nie miksujemy akurat kawałków? Wszyscy są inny, ale ja dodałem do swoich występów sporo rzeczy. (…) Patrzę na każdy kawałek w inny sposób, podchodzą do nich personalnie i reaguję na nie w różny sposób. Decyduję czy powinienem dodać coś od siebie używając EQ albo efektów, czy raczej pozwolę kawałkowi po prostu grać, a ja w tym czasie zrobię coś poza djką. (…)

Wszystkie rzeczy, których używam w trakcie moich występów mają historię. W 2009 roku grałem po raz pierwszy na Coachelli i doszedłem do wniosku, że potrzebuję czegoś więcej w swoim występie. Zapłacono mi 4000 dolarów, a na AOKI wydałem 7 tysięcy.(…) Robiliśmy brainstorming ze znajomymi co możemy wykorzystać w trakcie mojego setu, chińskie smoki, polewaczki i… dmuchaną łódź. I właśnie ta ostatnia została najbardziej doceniona przez fanów. (…) Wskakiwali do niej i robili crowdsurfing na morzu rąk, widziałem że jest to sposób, aby fani byli jeszcze bardziej zaangażowani w to co robię. (…)

W 2011 roku pojawił się tort. (…)”

Cały artykuł Aokiego możecie przeczytać TUTAJ.

Dodaj komentarz