TOP 10 filmów na AFF. Część 1

James Franco udaje ojca. Matka Boska idzie do Las Vegas. Kujony dilują, komicy nie śmieszą. Literackie kłamstwa i neurozy oraz literalnie świetne kino. Nie oglądając się na duże nazwiska, z  programu szóstej edycji American Film Festivalu we Wrocławiu wyłowiliśmy dziesięć świetnych tytułów, które łatwo przeoczyć w zalewie atrakcji. 

 

Rozrywka

reż. Rick Alverson

Zażenowanie. Tego uczucia nie znają bohaterowie filmów Ricka Alversona, ale amerykański reżyser dobrze wie, jak wywołać je u widzów. O tym, że w osobliwy sposób rozumie słowo „rozrywka”, przekonał już swoim poprzednim filmem pt. „Komedia”, opowiadającym o 40-letnim hipsterze, który nie może się doczekać śmierci bogatego ojca (jeden z najlepszych tytułów czwartej edycji AFF-u). Alverson umie budować postaci mizantropów, narcystycznych i zagubionych potworów, dla których nawet pogarda do otoczenia nie jest już rozrywką, lecz nużącą rutyną. W jego nowym filmie rola ta przypada drugoligowemu stand-uperowi serwującemu żarty w obskurnych pubach i więzieniach podczas tournée po pustyni Mojave. Aparycją księgowego-mordercy, głośnym charczeniem i skrzekliwym głosem budzi on jednak irytację. Zamiast kwiatów i oklasków zbiera więc głównie wyzwiska. Po występach celebruje samotność, oglądając w motelach meksykańskie telenowele. W sztuce dręczenia – widzów i bohaterów – Alverson nie ustępuje Ulrichowi Seidlowi. Scenicznemu masochizmowi komika przygląda się z chłodnym dystansem, mimochodem zadając pytanie o jego przyczyny.

 

Dope

reż. Rick Famuyiwa

Harvard czy narkobiznes? Przed tym dylematem staje główny bohater geekowskiej komedii „Dope”, która podbiła publiczność ostatniego festiwalu Sundance. Napędzaną hip-hopem, wideoklipowym montażem i rzutkimi dialogami fabułkę dobrze znamy chociażby z serii „Zemsta frajerów” – to historia tkwiących na antypodach licealnego życia nerdów, dla których w końcu nadchodzi czas zemsty za lata zniewag. Kochający rap lat 90. Malcolm, wyszczekany Jib i lesbijka Diggy lądują na niewłaściwej imprezie, którą wieńczy solidna strzelanina. Cała trójka uchodzi z życiem, ale Malcolm w swoim plecaku zamiast podręczników znajduje broń palną i dragi warte fortunę. Sympatyczne kujony postanawiają więc dać nauczkę światu kalifornijskiej dilerki. Film Ricka Famuyiwy to przewrotna teen comedy doby iPhone’ów i mediów społecznościowych, która ma szansę stać się równie kultowa co „Klub winowajców” czy „Wredne dziewczyny”. Energii całości dodaje A$AP Rocky w roli dilera i Pharrel Williams odpowiedzialny za muzykę.

 

Trans Fatty żyje

reż. Patrick O’Brien

– Będę elektronicznym warzywem. To nowy trendironizuje reżyser i bohater tego dokumentu, dając próbkę swojego wisielczego poczucia humoru. Patrick O’Brien był nowojorskim didżejem występującym pod pseudonimem TransFatty, prowadził wideobloga, kręcił kampowe krótkometrażówki. Nazywał siebie „żłopiącą piwo siłą twórczą”, wchłaniał kilogramy pączków, a z potężnej tuszy uczynił ważny element swojej scenicznej osobowości. 2005 rok przekreślił jego plany. Lekarze postanowili bowiem diagnozę – stwardnienie zanikowe boczne (ALS), od dwóch do pięciu lat życia. Filmowy pamiętnik Patricka dokumentuje dekadę walki z ciałem, które staje się obce. „TransFatty żyje” nie ma jednak nic wspólnego z telewizyjnymi dokumentami obliczonymi na wywoływanie tanich wzruszeń. To pozbawiony sentymentalizmu, odważny film – bardziej o życiu niż umieraniu – przesycony punkową energią i czarnym humorem głównego bohatera, który pomimo choroby pozostał częścią nowojorskiej sceny artystycznej.

 

Prawda o JT LeRoyu

reż. Marjorie Sturm

Literackie skandale zwykle mają letnią temperaturę. Spędzają sen z powiek wąskiemu gronu bibliotekarek i pisarzy, którzy prokurują je, marząc o pierwszych stronach gazet i kontraktach z koncernami samochodowymi. Ignacy Karpowicz i Szczepan Twardoch muszą się jeszcze sporo nauczyć, np. od JT LeRoya. Zakażony HIV i uzależniony od heroiny, debiutował w wieku 19 lat autobiograficzną powieścią „Sarah”. To relacja z tak lubianego przez media miejskiego piekła – porzucony przez matkę prostytutkę, żył na ulicach San Francisco, sprzedając się i ćpając. Wystarczy dodać do tego problemy z tożsamością seksualną – i sukces murowany. JT, zawsze w ciemnych okularach i peruce, stał się celebrytą wielbionym przez świat kultury. Wpływy na jego konto by nie ustały, gdyby nie wścibscy dziennikarze „New York Timesa”. Okazało się, że JT nie istnieje. Historię ulicznego literata wymyśliła niespełniona pisarka Laura Albert, a jej siostra przez lata wcielała się w jego rolę w sytuacjach publicznych. Dokument Marjorie Sturm nie poprzestaje na zdaniu relacji z upadku z medialnego parnasu. „Prawda o JT LeRoyu” to także portret współczesnych mediów demaskujący mechanizmy kreowania gwiazd i ich niszczenia.

2 komentarze

  • I simply wished to thank you so much again. I’m not certain what I could possibly have sorted out in the absence of these secrets shown by you over that question. Previously it was a real scary difficulty for me, however , observing your skilled form you solved the issue forced me to jump for fulfillment. I am just happy for your guidance and then hope you really know what a great job you are getting into teaching other individuals via your web page. Most likely you’ve never met any of us.

  • You are a very smart individual!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *