Tłumy, profesjonalizm i muzyczne przysmaki. Tak było na Radio Azja

źródło: materiały organizatora

Wydawałoby się, że to niemożliwe. W środku grudnia (!) namówić zmarzniętych i zaabsorbowanych świątecznymi przygotowaniami warszawiaków do prawie codziennego chodzenia na koncerty i imprezy towarzyszące. Tymczasem na każdym wydarzeniu z cyklu Radio Azja, który odwiedziliśmy były prawdziwe tłumy! I to nie tylko wszędobylskich hipsterów, ale też osób z kręgu bardziej aorowego czy reprezentantów azjatyckiej diaspory.

Organizatorom udało się coś o czym inni mogą marzyć. Wyciągnięcie z domu ludzi, którzy wychodzą z niego raz od przysłowiowego „wielkiego dzwonu”. Ale jak w ogóle nie skusić się na tak podane azjatyckie danie? Wykonawcy, którzy zagrali w grudniu w stolicy wpadają nad Wisłę rzadziej niż reprezentacja Brazylii w piłce nożnej, a spotkać ich można raczej na mocno niszowych festiwalach niż na dobrze rozreklamowanej stołecznej imprezie.

Hipsterskie bookingi, ale realizacja iście profesjonalna. Pomysł z teatrami zagrał do tego stopnia, że koncert duetu Senyawa był najlepiej oświetlonym koncertem jaki widzieliśmy od dawna. To taka lekka zmiana, bo jakie są standardy w niektórych warszawskich klubach stali koncertowo bywalcy wiedzą najlepiej.

Cóż dodać…? Czekamy na edycję 2018!