Technologie: Appsurd 2.0

Nowoczesne technologie dyktują rytm naszego życia do tego stopnia, że powoli przestajemy ogarniać, o co w tym wszystkim chodzi i czemu to wszystko służy. Badania pokazują, że przeciętny posiadacz smartfona w USA ściąga 0 użytkowych aplikacji miesięcznie! Nie dziwi nas zatem, że deweloperzy w wolnym czasie kodują kompletnie nieprzydatne programy, które nie mają chyba służyć niczemu innemu niż żartom. A może właśnie te żarty mogą nam uświadomić, do jakiego miejsca w dziejach ewolucji całkiem nieświadomie dotarliśmy?

I. GODOTIFY

Niektórzy mówią, że nieakceptowanie nowego zaproszenia na Fejsie to zsyłanie zapraszającego do social mediowego czyśćca. Dzięki Godotify na wieczne czekanie na waszą łaskę możecie również skazać osoby piszące do was za pośrednictwem aplikacji Messenger. Kojarzycie trzy migające kropki, które symbolizują, że druga osoba pisze właśnie wiadomość? Godotify sprawia, że animacja taka jest widoczna na ekranie waszego rozmówcy, nawet jeśli wy nie macie smartfona w ręku. To chyba najlepsza propozycja dla tych, których szefostwo zaczęło już nękać nawet za pośrednictwem Facebooka.

II.
HTML MARQUEE DE SADE

Zawsze nas zastanawiało, jak w dzisiejszych czasach odnaleźliby się prawdziwi klasycy i legendy, którym współczesne księżniczki instagramowego lifestyle’u nie sięgają nawet do obcasa. Markiz de Sade z pewnością zachwyciłby się porno w internecie, a w przerwach od podziwiania tych cudów docenił zrealizowaną w czasie ostatniego Stupid Hackathon stronę, przeobrażającą jego najsłynniejsze dzieła w… ciągi migających tekstów HTML oraz kiczowatych gifów. Tak kiedyś wyglądał Myspace, drodzy czytelnicy! Dziś uśmiechnięty Kubuś Puchatek to raczej domena rejonów internetu, w których poruszają się nasze ciotki z Bydgoszczy, a nie amatorzy wymachiwania szpicrutą. Nie zmienia to jednak faktu, że markiz może czuć się doceniony!

III.
EYEBALL PONG

Wszyscy, którzy sezon letni spędzają, odbijając piłeczkę pingpongową, wiedzą, jak trudnym zadaniem jest kontrolowanie tego skaczącego potwora. Wystarczy jedno spojrzenie w bok i katastrofa gotowa. Może w takim razie warto odwrócić zasady, a wraz z nimi spojrzenie? Eyeball Pong to kompletnie absurdalna aplikacja służąca do wirtualnej gry w ping-ponga. Tyle tylko, że w tej rozgrywce musicie jak najrzadziej patrzeć na piłkę, a raczej wirtualny piksel. Wasz wzrok kontrolowany jest przez kamerę laptopa lub smartfona, a każde spojrzenie w jej światło to automatyczna skucha. Jest szansa, że będziecie w tej grze prawdziwymi mistrzami.

IV.
HYPOCHONDRIAPP

Źle się czujesz? Zanim dopchasz się do lekarza, lepiej sprawdź objawy w sieci. Doktor Google jest chyba najpopularniejszym na świecie specjalistą od chorób wszelakich, a jego diagnoza zawsze okazuje się bezbłędna: albo wszystko jest okej, albo umrzesz przed końcem tygodnia. Autorka wyszukiwarki Hypochondriapp, Emily Xie, postanowiła trochę zakpić z internetowego poradnictwa medycznego i stworzyła program, który na podstawie wpisanych objawów dobiera najbardziej koszmarne choroby, jakie tylko opisano w Wikipedii. Żeby było weselej, Hypochondriapp nie działa losowo, tylko specjalnie wyszukuje dolegliwości mające najdłuższe i najbardziej koszmarne nazwy.

V.
AUGUMENTAD REALITY

Choć trudno w to uwierzyć, zdajemy sobie sprawę, że są osoby uwielbiające reklamy. To chyba z myślą o nich powstała prześmiewcza aplikacja, która poza klikaniem wymaga trochę zapału inżynieryjnego. AugumentAd Reality to zabawka zamieniająca waszego smartfona w wirtualną tablicę reklamową. Wystarczy umocować telefon na wysokości oczu (twórcy sugerują misterną konstrukcję opartą na selfie sticku i kasku rowerowym), włączyć kamerę i odpalić program. Aplikacja będzie przepuszczać obraz przez obiektyw kamery, wyświetlać go i… nakładać na niego losowo wygenerowane reklamy! Idiotyczne, ale ta aplikacja mówi o naszym świecie chyba o wiele więcej niż niejeden esej socjologiczny.

VI.
NONADBLOCK

Jeśli nie chce wam się bawić w domorosłego technika albo po prostu chcecie zafundować swoim znajomym ciut bardziej wyrafinowany żart niż pisanie głupich statusów na Fejsie, to… sprawdźcie NonAdBlock. Aplikacja ta wywraca do góry nogami wszystko to, co oferuje popularna nakładka na Chrome. Walczycie z reklamami, chcąc zatopić się tylko w wartościowych treściach? Z NonAdBlock możecie o tym zapomnieć na zawsze. Wszystkie artykuły i linki niebędące reklamami są przez ten program natychmiast blokowane, a zamiast tego eksponowane są piękne bannery, skyscrapery oraz najbardziej irytujące reklamy typu popup. Kilka kliknięć i mokry sen każdej agencji reklamowej spełni się na waszych oczach!

VII.
ZEN VOLT

Czasem chciałoby się trochę odpocząć do natłoku dźwięków, obrazów i danych. Idealnym rozwiązaniem wydaje się medytacja. Tylko jak osiągnąć wyciszenie idealne w całym tym szumie informacyjnym? Również tym razem z pomocą przychodzą nowoczesne technologie! Zen Volt to nie jest zabawka, którą zainstalujecie na swoim smartfonie, ale sam pomysł poraża, i to dosłownie! Twórcy aplikacji wymyślili bowiem całkiem rozbudowany program, który analizuje sygnały wysyłane przez wasz organizm, a w przypadku zanotowania jakichkolwiek syndromów koncentracji i skupienia poraża was małą dawką prądu. Pozostaje tylko jeden problem! Jak się skupić w takich stresujących warunkach?

VIII.
ROBOT PORN ADDICT

Czasem wydaje nam się, że nie da się wypisywać większych głupot niż to, co wypluwają z siebie niektórzy nasi inter-netowi znajomi. Spragnieni prawdziwego odmóżdżenia i ucieczki przed przerzucaniem się argumentami w światopoglądowych dysputach powinni dodać do znajomych pewnego bardzo znanego robota. Jeśli lubiliście Bendera z „Futuramy”, to istnieje całkiem spora szansa, że pokochacie i tego delikwenta. Tym bardziej że w całym internecie nie znajdziecie lepszego i dyskretniejszego komentatora pornosów! Wszystko SFW oraz z klasą, a do tego zabawnie. A nie należy zapominać, że dobry żart w czasach cyfrowości jest coraz bardziej deficytowym towarem.

Tekst: Michał Kropiński