Tajemnica Belli Ćwir

Bella Ćwir

moda… kocham ją i lubię
cóż oznacza modną być?
być może…
zapach który kocham
być może…
moda powraca
ale czasu nie da się cofnąć!
każda chwila jest cenna
ale nie każda torebka jest cenna
każda jest inna (chociaż niektóre są podobne)
tak jak ludzie
są zwykli ludzie i bliźniacy
chociaż bliźniacy mogą zakładać inne ubrania
to i tak twarze zostaną takie same!
chociaż można mieć piękne ubrania!
to nie liczy się to, tylko to, co się ma w środku
torebki…
(Bella Ćwir)

Zaczęło się niepozornie. Niespełna trzy lata temu czarnowłosa Bella Ćwir z nudów wrzuciła na YouTube’a swój pierwszy album „Junkie Doll”, dziś już niedostępny w sieci. Po kilku tygodniach ludzie zaczęli rozpoznawać ją na ulicy i zapraszać na koncerty. Sceniczny debiut performerka zaliczyła na poznańskim squacie. Wspomina, że wizytę w Wielkopolsce okupiła stresem, nikt jej jeszcze za bardzo nie znał, nie przygotowała sobie nawet stylówy i żeby dobrze się zaprezentować, na chwilę przed występem musiała pożyczyć ciuchy od koleżanki. – Założyłam sztruksową różową kurtkę, miniówę, spodnie i buty na platformie. Wyglądałam jak brudna grun­ge’ówa z makijażem Marilyna Mansona – mówi Bella. Dziś grono wielbicieli piosenkarki znacznie się powięk­szyło. Polski internet szukał idolki, która zgromadzi wokół siebie fanów postclubowych brzmień, tekstów bez drugiego dna i znoszonych ubrań. Garderoba performerki składa się bowiem w większości z lumpeksowych znalezisk. Zainteresowana stwierdza, że najlepsze ciucholandy znajdują się w jej rodzinnym Elblągu. – Jeden z nich wygląda jak domek czarownicy, za witryną wala się góra butów, a w środku można palić szlugi – zachwy­ca się Ćwir. Przeszukując lumpeksy, ma dwie zasady – zwraca uwagę na rzeczy, których nikt nie chce, i kupuje wtedy, kiedy jest najtaniej. Za bluzkę płaci średnio 2 zł, za kurtkę 4 zł. Rekord padł po ostatnim koncercie w Łodzi – Bella w miejscowym lumpeksie za sześć rzeczy zapłaciła 140 zł. – Mieli dobrą selekcję, opłacało się – tłumaczy. Całkiem niedawno na niezłą okazję trafiła także Asbo, DJ-ka Belli, która podarowała koleżance zna­lezione na Allegro czarne kozaki do kolan, całe w króliki Playboya. Kosztowały 20 zł. To ulubione obuwie Ćwir, w którym często pokazuje się na zdjęciach. Szafę piosenkarki wspomagają także przedstawiciele Domu Mody Limanka, którzy pożyczają jej ubrania ze swoich zbiorów. Wraz z kolektywem Bella nagrała teledysk do utworu „Drogie ciuchy”. – Ta piosenka jest o antytrendzie. Na wszystko, m.in. konsumpcjonizm. Nie rozumiem i nie znoszę trendów – analizuje performerka i dodaje, że klip do „Drogich ciuchów” jest jedynym profesjonalnym wideo w jej dorobku. Zazwyczaj pracuje bez operatora i zamiast kamery rejestruje obraz starym telefonem. Gdy pytam Bellę o ikony stylu, zaczyna się śmiać na wspomnienie uwiecznionych przez paparazzi filmików z 2006 r., na których Paris Hilton i Kim Kardashian idą razem do klubu, albo tych z Lindsay Lohan, na których gwiazdka po imprezie tańczy na ulicy. – One zawsze wyglądały świetnie. Na podstawie ich stylu szykuję swoje kostiumy i makijaże – mówi. Jeśli chodzi o make-up, Ćwir stawia na spontaniczność. – Najpierw smaruję twarz talkiem do dupska dla dzieci. Potem, w zależności od nastroju, domalowuję resztę – zdradza. Jej znaki rozpo­znawcze to odrysowane od szklanki „karyńskie” brwi i kolorowe usta – im większe, tym lepsze. Bella dużo czer­pie z lat dwutysięcznych. – To wtedy kształtował się mój charakter, ciągle oglądałam Vivę i MTV – sięga wstecz. W tym okresie szczyt popularności osiągnęły także Simsy. Systemowa bohaterka gry – Bella Ćwir – posłużyła za bezpośrednią inspirację dla pseudonimu performerki. Simowa Bella nosi czerwoną sukienkę i czarne buty, ma ciemne włosy i podstawową simową twarz. Jest bardzo podobna do swojej imienniczki z realu. – Pewna youtuberka analizuje Simsy od A do Z. Znam na pamięć pierwszy odcinek jej serii „Tajemnice Simów” – opo­wiada piosenkarka. Film ma ponad 300 tysięcy wyświetleń i traktuje o zaginięciu simowej Belli Ćwir. Zresztą to niejedyny popularny na YouTubie post na temat Simsów. Inna autorka w każdym kolejnym filmie zastana­wia się, jak oszukać grę. – Czekam, aż w końcu jej się uda – kwituje prawdziwa Bella.

Tekst: Michał Koszek
Foto: Milena Liebe