szumowska

„W imię”, czyli zmęczony maratończyk

#WImię – najgłośniejszy polski film roku – w pewnym sensie też jest taką fantazją, tyle że mieszczuchów o wiejskim życiu, sprawnie sklejoną ze stereotypów i przefiltrowaną przez manierę odpowiedzialnego za zdjęcia Michała Englerta. Operator gubi #realizm w sielskich pejzażach, spowija zadumane postaci nastrojowym półmrokiem, by w końcu wytropić nośną metaforę w rozdeptanym ślimaczku