„T2: Trainspotting” reż. Danny Boyle

Kac Wawa w Edynburgu

Oglądanie długo oczekiwanego filmu Danny’ego Boyle’a rozczarowuje jak spotkanie z dawnymi kumplami, z którymi po latach nie mamy już o czym rozmawiać. Renton i spółka postarzeli się brzydko, zatracili gdzieś swój zawadiacki wdzięk, a zamiast czarować pomysłowością, zawstydzają teraz zwyczajną rubasznością. Wszystko to sprawia, że „T2: Trainspotting” bardziej niż przemyślaną fabułę przypomina sklecony naprędce zestaw gagów spod znaku „Kac Wawa w Edynburgu”.

Niestety film Boyle’a wprawia w konsternację również wtedy, gdy stara się uderzać w tony poważniejsze. Próba zaznaczenia na ekranie subtelnej tęsknoty za przeszłością, niemal za każdym razem kończy się popadnięciem w ostentacyjną ckliwość. Charakteryzujący „T2: Trainspotting” brak umiaru znajduje także odzwierciedlenie w jego ostentacyjnym narcyzmie. Choć w filmie roi się od sekwencji stanowiących czytelne aluzje do swojego poprzednika, nie stają się one pretekstem do wartościowego dialogu dwóch artystycznych wizji. Sprawiają raczej wrażenie hołdu składanego przez reżysera samemu sobie.

Magię pierwowzoru udaje się wskrzesić Boyle’owi tylko w kilku scenach, na przykład kiedy Renton i Sick Boy trafiają do knajpy zaludnionej przez protestanckich bigotów. Paradoksalnie dobre epizody, zamiast cieszyć, tylko wzmagają  naszą frustrację, bo pokazują, czym sequel „Trainspotting” być mógł i powinien. Na otarcie łez pozostaje, oczywiście, typowa dla filmów Boyle’a hipnotyzująca ścieżka dźwiękowa. To jednak zdecydowanie zbyt mało jak na kontynuację jednego z najbardziej kultowych filmów lat dziewięćdziesiątych.


„T2: Trainspotting” 
reż. Danny Boyle
obsada: Ewan McGregor, Jonny Lee Miller, Robert Carlyle, Ewen Bremner, Shirley Henderson
Wielka Brytania 2017, 117 min 
UIP, 3 marca 

  • Bob Blue

    Pan krytyk chyba sam był na kacu podczas seansu? Ewan Mcgregor to się, kurna tak brzydko postarzał, że żal patrzeć normalnie.Taki brzydal…ZIepek gagów? Fabuła jest poukładana i logiczna, to już jedynka pod tym względem była bardziej chaotyczna. Rubaszny żart? Fekalna przygoda Spuda, albo bliskie spotkanie Begbiego z transwestytą w poprzednim filmie to był dopiero wyszukany humor! Aż boję się pomyśleć co by Pan napisał gdyby film był wierną ekranizacją ”Porno”? Pan chyba bardzo dawno oglądał jedynkę?Film jest świetny! Tyle.