„Szpeci i zohydza stolicę”. Powstał komitet ds. zburzenia Pałacu Kultury

To, że nie wszyscy kochają górujący nad centrum Warszawy Pałac Kultury i Nauki jest chyba jasne. Wybudowany w latach 50. „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego” to budynek ogromny i kojarzący się jednoznacznie – wszak w Moskwie istnieje istnieje cały kompleks podobnych budynków. Jedni jednak przeszli nad PKiNem do porządku dziennego i przyzwyczaili się do jego obecności, korzystając z jego kin, teatrów, uczelni, klubów i innych obiektów oraz robiąc o nim projekty artystyczne, inni chcą go jak najszybciej zburzyć. A najlepiej od razu wysadzić. Właśnie zawiązał się społeczny komitet ds. rozbiórki Pałacu Kultury i Nauki.

Ten obiekt nie może dalej szpecić, zohydzać centrum polskiej stolicy, to jest symbol sowieckiej dominacji nad Warszawą i nad całą Polską. Kwestia zburzenia Pałacu przebiła się do świadomości publicznej, jesteśmy też od tego, żeby ludziom wytłumaczyć, dlaczego warto to zrobić – powiedział na antenie TVP3 Warszawa Tadeusz Płużański, który stanął na czele komitetu.

Płużański nie jest w swoich poglądach odosobniony. Mimo, że znajdujący się na Placu Defilad Pałac od 10 lat znajduje się w rejestrze zabytków, wykreślenia go i zrównania z ziemią domagali się wcześniej obecny premier Mateusz Morawiecki („to symboliczne, że tak długo czekaliśmy, żeby ten symbol panowania komunizmu kiedyś zniknął”), wicepremier Piotr Gliński  (” nie mam nic przeciwko, tylko musielibyśmy szybko tam zbudować coś sensownego”) i wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki („saperzy wojskowi na pewno daliby radę, fajne ćwiczenia, fajne szkolenie dla naszych żołnierzy”). 

Nawet jeśli jednak pojawi się ciekawy projekt zagospodarowania wielkiej działki w centrum Warszawy, trzeba pamiętać, że zburzenie Pałacu to ogromne logistyczne przedsięwzięcie, którego koszt jest trudny do wyobrażenia. Nikt jeszcze nie obliczył dokładnie, ale mówi się o setkach milionów złotych i całkowitym paraliżu miasta, spowodowanym przez wywożące gruz ciężarówki. A na to chyba nikt nie jest gotowy.