Szkoła pod ostrzałem krytyki. Wprowadzili mundurki od Armaniego

źródło: Twitter

Jedna z publicznych tokijskich szkół podstawowych postanowiła ubrać swoich uczniów w niezwykłe mundurki, zaprojektowane przez samego Giorgio Armaniego. Cena kompletu to mniej więcej 80 tysięcy jenów japońskich – w przeliczeniu ok. 2,5 tys. złotych.

Zestaw jest dość prosty – w jego skład wchodzą granatowa marynarka i spodnie lub spódnica do kompletu, koszula z długim rękawem i kapelusik. Nic rewolucyjnego, jednak logo na piersi sprawia, że całość całość kosztuje przynajmniej dwukrotnie więcej niż u innych konkurencyjnych firm.

Nietrudno domyślić się, że rodzice dzieci uczących się w szkole Taimei nie byli zadowoleni. Szczególnie, że edukacja w Japonii nie należy do tanich – choć w publicznych szkołach bywa darmowa, to rodzicom narzuca się całą masę dodatkowych opłat.

Mundurkami żyje nie tylko Internet. Głos w ich sprawie zabierają japońscy komentatorzy, działacze społeczni i władze. I nikt raczej pomysłu szkoły nie broni – dyrekcji instytucji zarzuca się natomiast dzielenie społeczeństwa, łamanie prawa i ogłupianie dzieci. Pod koniec tygodnia temat uczniowskich strojów, które według planu mają obowiązywać od początku kwietnia, pojawił się nawet podczas posiedzenia japońskiego parlamentu. 

Co na to dyrekcja ? Kierujący szkołą Toshitsugu Wada zwołał specjalną konferencję prasową, w której poinformował, że użycie ekskluzywnych mundurków zrobi szkole dobry PR. Dodał też, że wybór padł akurat na Armaniego, ponieważ butik topowej włoskiej marki… znajduję się nieopodal budynku szkoły. „Te mundurki są warte swojej ceny i mimo krytyki nie zmienię decyzji” – dodał.